- Wiecie, że spieram się z ambasadorem USA. Ten gej, skurczybyk strasznie mnie wkurzył - mówił Duterte o amerykańskim dyplomacie.

Goldberg jest wyjątkowo krytyczny wobec Duterte, co dało się odczuć jeszcze w czasach kampanii prezydenckiej.

Niewybredne komentarze kandydata pod adresem ofiary gwałtu i morderstwa podczas więziennego buntu w mieście Davao, australijskiej misjonarki, wywołały burzę w światowych mediach. Protestowali nie tylko ambasadorowie Stanów Zjednoczonych i Australii, ale także sami Filipińczycy.

Duterte do tej pory ma żal do Amerykanina za krytykę pod swoim adresem. Twierdzi, że jego komentarze były całkowicie nie na miejscu i stanowiły zbytnią ingerencję w wewnętrzne sprawy kraju.

Waszyngton nie pozostaje dłużny. W poniedziałek wezwano na dyplomatyczny dywanik filipińskiego charge d’affaires, Patricka Chuasoto. Manila twierdzi jednak, ze spotkanie miało na celu omówienie współpracy amerykańsko-filipińskiej w szerokim zakresie.

Sprawa jest niewygodna dla obu krajów, ponieważ zarówno Filipiny potrzebują wsparcia USA, ze względu na terytorialne spory z Chinami, jak i w drugą stronę możliwość korzystania z baz wojskowych na terenie Filipin jest dla Stanów Zjednoczonych bardzo ważna.