Kosiniak-Kamysz był gościem "Graffiti" w Polsat News.
Głównym tematem rozmowy były rozpoczynające się w Polsce rejestracja i zapisy na szczepionkę i same szczepienia, co nastąpi 25 stycznia.
Lider PSL uważa, że w Polsce powinny ruszyć szczepienia weekendowe, ale także powinna zostać zorganizowana pomoc w dowozie seniorów do punktów szczepień. Usprawniłoby to jego zdaniem przebieg akcji szczepionkowej, w której dodatkowo powinni pomagać także "farmaceuci oraz okuliści i stomatolodzy z prywatnych gabinetów".
Kosiniak-Kamysz namawiał też, aby rząd zrezygnował z magazynowanie szczepionek przeznaczonych na drugą dawkę dla osób już zaszczepionych. Uważa, że system dostaw "jest już bezpieczny".
Lider PSL mówił, że jeśli dostawy szczepionek są stabilne i przekroczyły liczbę zaszczepionych - a to wynika z rządowych komunikatów - można precyzyjnie rozpisać harmonogram szczepień.
- Pytanie czy polski rząd wykorzystał wszystkie momenty do negocjacji wewnątrz UE ws. dostaw szczepionek. Z tego co wiem, nie uczestniczył we wszystkich spotkaniach - mówił Kosiniak-Kamysz.
Lider ludowców rozumie protesty przedsiębiorców i wsparłby ich, gdyby - co zapowiadają właściciele biznesów w coraz większej liczbie miejscowości - zdecydowali się wrócić do pracy. Jego zdaniem jest to akt desperacji i krzyk rozpaczy ludzi, którzy mają "dość kociokwiku władzy", nieustannych zmian w przepisach i braku planu pandemicznego.
- Dzisiaj ważniejsze jest pytanie, czy lepsze jest dzisiaj otwarcie szkoły, czy lepsze jest dzisiaj otwarcie siłowni, otwarcie hotelu, otwarcie gastronomii. W tych miejscach nie dochodziło do transmisji wirusa. Druga fala była spowodowana przez powrót dzieci do szkół - mówił Kosiniak-Kamysz.
Gość "Graffiti" pytany był też o samopoczucie po przyjęciu pierwszej dawki szczepionki.
- Nie dzwonił się do mnie Donald Trump, nie mam stałego łącza z Białym Domem, nie rosną mi skrzydła. Nic z takich rzeczy, które pojawiają się w przekazach fake newsowych się nie wydarzyło - stwierdził.