Ewa Kopacz nie chciała ocenić pracy premier Beaty Szydło. - Jedno jest pewne, ta praca, którą wykonuje pani Beata Szydło oczywiście w kancelarii jest ciężką pracą, a jej jest wyjątkowo ciężka, bo jest niesamodzielna - mówiła i dodała, że "tak naprawdę decyzje za nią podejmuje naczelnik państwa Jarosław Kaczyński, a ona jest tylko wykonawcą. "

Była premier podkreśliła, że to nie Jarosław Kaczyński będzie odpowiadał za wszystkie decyzje, które dzisiaj "wykonuje w jego imieniu Beata Szydło".

Kopacz przypomniała, że za jej rządów nie udało się spełnić wszystkich założeń, co złożyło się na przegraną PO w wyborach. - Jako rozsądni ludzie wyciągamy wnioski z błędów - mówiła i dodała, że przepraszała za to, że jej partia zawiodła.

- W opozycji staramy się być dzisiaj bardzo skuteczni, aczkolwiek arytmetyka na sali parlamentarnej tę skuteczność w sposób szczególny ogranicza - zaznaczyła.

Polityk oceniła, że opozycja "powinna być jak jedna pięść po to, żeby w następnych wyborach nie pozwolić, by PiS ponownie wygrał".

Jej zdaniem "tylko wyjście na ulice może powstrzymać autorytarne rządy Prawa i Sprawiedliwości". Kopacz apelowała, by opozycja skoncentrowała się na tym, co ją łączy, a nie na tym, co dzieli.

- Będziemy opozycją moralną, która będzie stać po stronie tych, którzy PiS dziś wykorzystuje, okłamuje i obraża – oświadczyła i dodała, że już w listopadzie ubiegłego roku przewidziała to, co teraz dzieje się w Polsce.