Była szefowa resortu edukacji twierdziła, że zamiast likwidować gimnazja, co zakłada planowana reforma, lepiej byłoby je wspierać, doposażać. - Dzisiaj każdy uczeń uczy się sześć lat w szkole podstawowej i trzy lata w gimnazjum. Pani minister proponuje skrócenie wspólnej nauki o rok, co sprawi, że uczniowie będą mniej wyedukowani – mówiła posłanka Szumilas.
- Ostatnie osiem lat to był okres, gdy gimnazja osiadły w systemie i sytuacja w nich się uspokoiła. W ciągu ośmiu lat nie było sygnałów, że to jest zła szkoła – powiedziała Szumilas, odpierając zarzuty, że gimnazjom nie szczędzono krytyki, choćby ze względu na panującą w nich przemoc.
Posłanka Szumilas uważa, że wprowadzenie reformy sprawi, że uczniowie będą mieli o rok mniej do namysłu, aby zdecydować o swojej przyszłości, dalszej edukacji. - System powinien być tak zbudowany, że przez 9-10 lat uczniowie poznają wiedzę ogólną – mówiła posłanka PO. - Dzisiaj uczeń podejmował decyzję, co będzie robił w przyszłości, po dziewiątej klasie. Po zmianie będzie musiał to robić po ósmej.
- Najwięcej na tej reformie stracą dzieci z terenów wiejskich – uważa Szumilas. - Te szkoły nie są przygotowane, żeby przyjąć siódmą i ósmą klasę – dodała. Jej zdaniem, zmiany wpłyną negatywnie na edukację uczniów ze wsi.