- Przykro mi, że w Telewizji Publicznej, po zmianie politycznej, na którą ja harowałem przez wiele lat tego rodzaju zarzuty mnie spotykają, nie wiem, jak mam to rozumieć, to jest jakiś koszmar, dom wariatów. Państwo żeście oszaleli z tymi programami dotyczącymi organizacji pozarządowych, z tymi grafami łączącymi jakieś organizacje, pokazywaniem zdjęć przestępców - w ten sposób wicepremier Gliński odpowiedział na pytanie o to czy fundacja, z którą związana jest jego żona, otrzymała 50 tys. zł od kierowanego przez Glińskiego ministerstwa kultury.

- W państwa stacji, w Telewizji Publicznej, od jakiegoś czasu próbuje się zupełnie niepotrzebnie prowadzić krucjatę przeciwko sektorowi pozarządowemu - mówił wcześniej Gliński nawiązując do materiału "Wiadomości", którego bohaterami byli Róża Rzeplińska i Zofia Komorowska. Wcześniej Gliński przeprosił córkę prezesa TK i córkę byłego prezydenta za ten materiał.

Od przeprosin wicepremiera odcięła się m.in. poseł Krystyna Pawłowicz i szefowa klubu PiS Beata Mazurek.

O słowa Glińskiego była pytana też minister Zalewska. - Bardzo szanuję telewizję publiczną. Generalnie szanuję media - zaznaczyła.

Minister stwierdziła jednocześnie, że często pochodzi do mediów krytycznie.

- Mam nadzieję, że - rzeczywiście - krytyczne uwagi jednej i drugiej strony znajdą się w rozwiązaniach, które będą wspierać organizacje pozarządowe - podsumowała.

Dopytywana czy Gliński może stracić stanowisko Zalewska dodała: - Przedstawił swoje stanowisko, a nie stanowisko rządu.