Reuters podaje, że władzę w kraju sprawuje obecnie dowódca sił zbrojnych, Min Aung Hlaing. CNN podkreśla, że informacji tych nie sposób potwierdzić ze względu na zakłócenia łączności w Birmie.
Rzecznik rządzącej krajem Narodowej Ligi na rzecz Demokracji (NLD) potwierdził w rozmowie z CNN aresztowania cywilnych przywódców kraju.
- Wojsko zdaje się obecnie przejmować kontrolę nad stolicą - powiedział Myo Nyunt.
W ostatnim tygodniu w Birmie pojawiły się obawy, że wojsko może zdecydować się na zamach stanu po tym jak armia oskarżyła cywilne władze Birmy o sfałszowanie wyborów.
W ubiegłym tygodniu rzecznik armii nie wykluczył zamachu stanu, jeśli władze nie zajmą się doniesieniami o ponad 10,5 mln przypadków oszustw wyborczych.
W wyborach partia Suu Kyi, NLD, miała zdobyć 83 proc. głosów. Wspierania przez armię partia Unia na rzecz Solidarności i Rozwoju zapewniła sobie 33 z 476 miejsc w parlamencie.
Sekretarz prasowa Białego Domu, Jen Psaki, w oświadczeniu napisała, że USA "sprzeciwiają się wszelkim próbom podważenia wyniku wyborów lub zatrzymania demokratycznych przemian w Mjanmie i będzie działać przeciwko odpowiedzialnym za to, jeśli te kroki nie zostaną cofnięte".
Australia wezwała do natychmiastowego wypuszczenia Suu Kyi i innych cywilnych przywódców.
Sekretarz generalny ONZ, Antonio Guterres potępił zatrzymanie przez armię szefowej birmańskiego rządu i innych cywilnych przywódców kraju.