Posłanka przekonywała, że Ryszard Petru jest pierwszym liderem partii politycznej w Polsce po 1989 r., który tak mocno postawił na kobiety.
- Ani Miller, ani Tusk, ani Schetyna, ani ktokolwiek inny - nie postawił na kobiety. Tusk zauważył, że ma kobiety w swoim rządzie dopiero wtedy, kiedy trzeba było trochę posprzątać po tym, co zrobił i uciekł do Brukseli - mówiła z przekąsem posłanka Nowoczesnej nawiązując do faktu, że Tuska na stanowisku szefa rządu zastąpiła Ewa Kopacz.
Scheuring-Wielgus przypomniała też, że "Ryszard Petru w swoim zarządzie (zarządzie Nowoczesnej - red.) ma większość kobiet, w prezydium jest bardzo dużo kobiet".
- Posłanki Nowoczesnej są silnymi osobowościami i mamy bardzo duży wpływ na to, w jaką stronę partia idzie, jaką mamy strategię i w zasadzie mamy wpływ na wszystko, co się dzieje w Nowoczesnej - przekonywała Scheuring-Wielgus.
Posłanka Nowoczesnej podkreślała też, że wszystkie osoby tworzące klub tej partii w Sejmie są merytoryczni.
- Proszę zapytać Jarosława Kaczyńskiego, gdyby wprowadzić dwukadencyjność. Nie potrafiłby nic innego, ponieważ jest tylko politykiem - zauważyła. Tymczasem, jak przekonywała, wszyscy posłowie Nowoczesnej zdobyli wcześniej doświadczenie zawodowe poza Sejmem.