Wacław Berczyński w rozmowie z Magdaleną Rigamonti w Dziennik.pl twierdzi, że to on spowodował, że polski rząd zrezygnował z zakupu francuskich caracali.
Berczyński tłumaczył, że gdy usłyszał, że Polska zamierza kupić caracale, "zjeżył mu się włos na głowie".
- Nie wiem, czy pani wie, ale to ja wykończyłem caracale. Znam się na tym, znam się na śmigłowcach, znam się na lotnictwie. Pamiętam, jak przeczytałem o tych caracalach, o tym, że polski rząd zamierza je kupić, to mi włosy stanęły dęba. Markowi Pyzie w piśmie „wSieci” powiedziałem, że to jest przekręt, że Polska nie może tak strasznie przepłacać – i się zaczęło - mówi Berczyński.
Jak mówi szef podkomisji, po wygranych przez Prawo i Sprawiedliwość wyborach Antoni Macierewicz zaproponował mu, by został jego pełnomocnikiem w sprawach śmigłowców, które szef MON planował kupić dla wojska.
- I tak, krok po kroku, zaproponowano mi, bym włączył się w pracę w WZL w Łodzi, w których powstają właśnie helikoptery. I z przyjemnością się zgodziłem - mówił Berczyński.
Wacław Berczyński mówi, że został formalnie wybrany na prezesa rady nadzorczej z pensją 3 tys. zł. Tłumaczy, że nie pracuje dla pieniędzy, bo podczas pracy w USA w zakładach Boeinga zarabiał 100 dolarów na godzinę, a jednak zdecydował o przejściu na emeryturę.
Berczyński zapewnił też, że WZL jest zaawansowany w rozmowach z ukraińską firmą na temat silników do wszystkich polskich śmigłowców. - Nie jestem papierowym prezesem - zapewnił.
Wywiad z Wacławem Berczyńskim - dziennik.pl
http://wiadomosci.dziennik.pl/opinie/artykuly/547439,waclaw-berczynski-katastrofa-smolenska-caracale.html