Brazylijski rząd zniósł specjalne przepisy wprowadzone w listopadzie 2015 roku. „W kraju nie ma już sytuacji, która wymuszałaby utrzymywanie stanu wyjątkowego" – poinformowało miejscowe ministerstwo zdrowia.

W ostatnim półroczu liczba wykrytych oraz prawdopodobnych zachorowań spadła w Brazylii o 95,4 proc. w porównaniu z początkiem 2016.

Brazylia była epicentrum światowej epidemii wirusa przenoszonego przez komary, a powodującego mikrocefalię części dzieci których matki zostały nim zarażone w okresie ciąży. Obecnie nie ma skutecznego leku na Zikę, jedynym znanym sposobem ograniczania jej rozprzestrzeniania się jest zwalczanie komarów. Po raz pierwszy wykryto wirus w 1947 roku w Ugandzie, w dżungli zwanej Zika.

W lutym 2016 roku Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) ogłosiła, że epidemia wirusa Zika stanowi zagrożenie ogólnoświatowe. Przypadki zachorowań wykryto w 27 krajach. Ale największy problem był w Brazylii. Pojawiła się groźba odwołania Letnich Igrzysk Olimpijskich w 2016 roku. Rząd brazylijski jednak podjął bardzo energiczne działania zwalczające epidemię, do wytruwania komarów zaangażowano nawet wojsko.

Już w listopadzie 2016 roku WHO odwołało alarm dla całej planety. Wirus „pozostał znacznym, stałym wyzwaniem dla systemu ochrony zdrowia i konieczne są dalsze, aktywne działania", ale nie stanowi już ogólnoświatowego zagrożenie, poinformowała Organizacja w specjalnym oświadczeniu.

W samej Brazylii – wstrząsanej kryzysem politycznym związanym z impeachmentem poprzedniej prezydent kraju Dilmy Rousseff usuniętej w sierpniu 2016 roku – zagrożenie epidemią zeszło na dalszy plan.

Mimo znacznego ograniczenia jej zasięgu, od początku obecnego roku odnotowano 230 nowych przypadków mikrocefalii u dzieci i 2837 – przypuszczalnych. Ale od początku epidemii jesienią 2015 do końca 2016 było 2205 stwierdzonych na pewno takich zachorowań i ponad 10 tysięcy przypuszczalnych.