Wigh, która zasiada w parlamencie od 2014 roku, w dokumencie wyemitowanym przez szwedzką TV4 oskarżyła władze partii o to, że ukrywają one przypadki molestowania seksualnego.
Posłanka twierdzi, że jeden z posłów Szwedzkich Demokratów złapał ją ręką za szyję i popchnął na ścianę. Następnie miał włożyć jej drugą rękę w spodnie. Zapowiedział też, że spotkają się "gdzieś poza parlamentem".
Wigh miała natychmiast poinformować kierownictwo partii o tym incydencie, ale nie zgłosiła go na policję. Po tym jak kobieta opowiedziała o wszystkim mediom, kierownictwo jej partii złożyło doniesienie i obecnie sprawą zajmuje się prokurator.
Henrik Vinge, odpowiedzialny za komunikację partii z mediami poinformował, że parlamentarzysta, który miał dokonać napaści seksualnej na posłankę do czasu wyjaśnienia sprawy nie będzie pojawiał się w parlamencie.
Tymczasem oskarżony parlamentarzysta (media nie podają jego personaliów) zapewnia w rozmowie z tabloidem "Expressen", że jest niewinny. - Nigdy nie dopuściłem się napaści seksualnej na Hannę Wigh, ani na nikogo innego - dodaje w rozmowie z "Aftonbladet".
Poseł przyznaje, że utrzymywał z Wigh relacje seksualne od 2012 roku, ale inicjowały je obie strony.
Lider Szwedzkich Demokratów, Jimmie Akesson twierdzi, że kierownictwo partii nie wiedziało o napaści, do której miało dojść w parlamencie w marcu 2016 roku. Wigh zapewnia jednak, że informowała kierownictwo o zachowaniu posła, ale przedstawiciele jej partii nie potraktowali sprawy poważnie.
Pytana o relacje seksualne, jakie miała utrzymywać wcześniej z napastnikiem, posłanka odpowiada: - Czy to usprawiedliwiałoby to, co stało się w parlamencie? Byliśmy w bliskim związku i byliśmy bliskimi przyjaciółmi, ale nie chcę o tym mówić. To oznaczałoby zgodzenie się na sposób przedstawiania sprawy przez Szwedzkich Demokratów.
Szwedzcy Demokraci, ugrupowanie prawicowe i antyimigranckie, jest obecnie trzecią największą siłą w parlamencie Szwecji.