Macron obiecywał, że po majowych wyborach prezydenckich zerwie z dotychczasowymi zwyczajami w polityce, ale nie zrezygnował z tradycyjnego noworocznego orędzia w telewizji, rozpoczętego i zakończonego hymnem narodowym.

Francuski prezydent w swoim przemówieniu wspomniał niektóre ze swoich osiągnięć z pierwszych siedmiu miesięcy urzędowania, w tym reformę kodeksu pracy. - Te głębokie przemiany będą kontynuowane z tą samą siłą, tym samym rytmem i taką samą intensywnością w 2018 roku - zapowiedział, obiecując "kontynuowanie tego, do czego został wybrany".

Nazywany przez lewicowych przeciwników "prezydentem bogatych" Macron próbował w przemówieniu dotrzeć także do tych, którzy czują się rozczarowani jest probiznesową polityką. - Wierzę w sukces, ale co dobrego oznacza sukces, jeśli tylko część go odniesie, żywiąc się egoizmem i cynizmem? - pytał.

Macron ogłosił "wielki projekt społeczny" w 2018 roku, który ma obejmować służbę zdrowia i sektor mieszkaniowy. Zachwalał tez zalety pracy jako sposób na "znalezienie przez każdego swojego miejsca" w społeczeństwie. Zaapelował, by odejść od postaw protekcjonistycznych. - Zadajcie sobie pytanie codziennie rano, co możecie zrobić dla kraju - nalegał, powtarzając słowa Johna F. Kennedy'ego z 1961 roku.

Zobowiązał się również do kontynuowania współpracy z Niemcami, której celem ma być reforma Unii Europejskiej. "Europa jest dobra dla Francji" - stwierdził.

Piątkowy sondaż Harris Interactive przyniósł bardzo optymistyczne wyniki dla Macrona. Poparcie dla niego wzrosło o 7 punktów procentowych, do 52 procent, co oznacza, że jego wizerunek poprawia się, po utracie zaufania z pierwszych miesięcy prezydentury. Zwrot ten został przypisany w opiniach zarówno słabości opozycji, jak i realizacji zapowiedzi wyborczych oraz uznania dla francuskiego przywódcy na arenie międzynarodowej.