We wtorek w Warszawie odbyło się spotkanie prezydenta Dudy, przedstawicieli jego kancelarii i rządu, w sprawie dotyczyło sytuacji w regionie, współpracy sojuszniczej i bezpieczeństwa Ukrainy. Uczestniczyli w nim: szef MSZ Zbigniew Rau, minister obrony Mariusz Błaszczak, szef MSWiA Mariusz Kamiński, wiceminister spraw zagranicznych Marcin Przydacz, szef gabinetu prezydenta Paweł Szrot, szef prezydenckiego Biura Polityki Międzynarodowej Jakub Kumoch oraz szef BBN Paweł Soloch. Były to kolejne konsultacje prezydenta z przedstawicielami rządu na temat bezpieczeństwa regionu, współpracy z NATO i UE oraz wsparcia Ukrainy.

Na spotkanie nie był zaproszony wicepremier ds. bezpieczeństwa Jarosław Kaczyński.  - Prezydent chciał rozmawiać bezpośrednio z ministrami, którzy nadzorowali konkretne obszary leżące w ich kompetencjach - powiedział Paweł Soloch na antenie TVN24.

Czytaj więcej

Haszczyński: Po rozmowach Blinken-Ławrow. Jeszcze jest o czym rozmawiać, wojna przełożona

Na pytanie, co musiałoby się stać, by prezydent Andrzej Duda uznał, że potrzebna jest rozmowa z przedstawicielami opozycji w formule Rady Bezpieczeństwa Narodowego, szef BBN odpowiedział: - Decyzje podejmują ci, którzy mają dostęp do źródeł informacji. Spotkania z liderami opozycji miałyby cel, aby coś komunikować, albo uzyskać polityczną aprobatę dla jakichś działań. W tej chwili takiej sytuacji nie ma.

Odnosząc się do scenariuszy rozwoju sytuacji na Ukrainie Paweł Soloch ocenił, że każdy jest realny.

Na pytanie, czy Polska wyśle żołnierzy na Ukrainę, Soloch odparł, że "nie ma o tym mowy, nie rozważamy tego". - Takie jest stanowisko sojusznicze, takie jest też stanowisko partnerów ukraińskich, którzy proszą o wsparcie, ale deklarują gotowość i wolę samodzielnej obrony, gdyby agresja rosyjska nastąpiła – dodał. Na pytanie, czy Polska wysyła sprzęt wojskowy na Ukrainę, Soloch powiedział, że "wspieramy Ukrainę w kwestiach współpracy wojskowej, a możliwość tego rodzaju wsparcia jest brana pod uwagę".