Kierowca limuzyny prezesa Kaczyńskiego, który 1 stycznia spieszył się na mszę w kościele na warszawskim Nowym Mieście, jechał ulica jednopasmową, gdzie obowiązuje prędkość do 50 km/h, pędząc 80 km/h.

Prowadzący nie zatrzymał się też przed znakiem "stop", a ochrona - na czerwonym świetle.

Czytaj więcej

Donald Tusk stracił prawo jazdy. Jechał 107 km/h w terenie zabudowanym

Kościół św. Benona, gdzie odbywała się msza, jest oddalony o ok. 4 km od domu prezesa.

W drodze powrotnej sytuacja się powtórzyła - kolumna złożona z dwóch aut również przekroczyła prędkość, rozwijając ją do 80 km na godzinę.

Jak precyzyjnie wylicza "Super Express", za te wykroczenia, zgodnie z nowym taryfikatorem mandatów, kierowca Kaczyńskiego powinien zapłacić: za przekroczenie prędkości w terenie zabudowanym dwa razy po 400 zł i 4 pkt. karne. Za znak stop 300 zł i 2 pkt. Kierowca ochrony za niezatrzymanie się na czerwonym świetle powinien dostać do 500 zł mandatu oraz 6 pkt. karnych, a za brudne tablice symboliczne - 100 zł.

Łącznie krótka podróż kolumny wiozącej prezesa PiS powinna kosztować obydwu kierowców 1700 zł i 12 punktów karnych.