Funkcjonariuszowi publicznemu, który przekraczając uprawnienia, działa na szkodę interesu publicznego, grozi do trzech lat więzienia. Z jeszcze większą karą, bo nawet dziesięciu lat więzienia, musi liczyć się ten, kto wyrządza znaczną szkodę gospodarczą podległej sobie instytucji.

Tak głosi kodeks karny, jednak przepisy nie mają zastosowania w pandemii. Przyjęta 31 marca ubiegłego roku przez Sejm rządowa tarcza antykryzysowa przewiduje, że „nie popełnia przestępstwa określonego w art. 231 lub art. 296 ustawy Kodeks karny (...), kto w okresie stanu epidemii ogłoszonego z powodu COVID-19, nabywając towary lub usługi niezbędne dla zwalczania tej epidemii narusza obowiązki służbowe lub obowiązujące w tym zakresie przepisy, jeżeli działa w interesie społecznym”. 

Czytaj więcej

Premier Morawiecki: Ile osób musi umrzeć, byśmy zrozumieli, że czas się zaszczepić?

Jak wynika z treści maili pochodzących ze skrzynki szefa KPRM Michała Dworczyka, pomysłodawcą wprowadzenia takich przepisów miał być premier Mateusz Morawiecki. 

Wiadomości pod tytułem "Wyłączenie z odpowiedzialności karnej" wymieniano 24 marca 2020 roku. 

"Szanowni Państwo, Pan Premier prosił w niedzielę o to, żeby do ustawy [o zwalczaniu skutków pandemii - red.] dodać przepis wyłączający odpowiedzialność karną osób zaangażowanych w walkę z koronawirusem. Wspólnie z Panem Prezesem Haładyjem ustaliliśmy następujące brzmienie przepisu:

Art. ... 1. Sprawca czynu, o którym mowa w art. 231 lub art. 296 ustawy z dnia 6 czerwca 1997 r. - Kodeks karny, nie popełnia przestępstwa, jeżeli jego czyn popełniony został w związku z niezbędnymi działaniami mającymi na celu zapobiegnięcie szybkiemu i niekontrolowanemu rozprzestrzenianiu się COVID-19 lub innymi niezbędnymi działaniami koniecznymi dla ochrony zdrowia publicznego w związku z zakażeniem COVID-19. 2. Jeżeli sprawca działał w celu osiągnięcia korzyści majątkowej lub osobistej, ust. 1 nie stosuje się.

Czytaj więcej

Szczerba i Joński: Nie odpuścimy sprawy respiratorów

Przeglądałem przed chwilą najnowsze wersje projektów ustaw i nie zauważyłem tam takiej regulacji. Być może jest to świadoma decyzja, niemniej pozwalam sobie zwrócić na to Państwa uwagę" - miał napisać ówczesny zastępca dyrektora departamentu prawnego w KPRM Krzysztof Szczucki.

W odpowiedzi premier Morawiecki miał napisać: "Koniecznie ma być ten przepis i on musi być jak najbardziej dający komfort poruszania się w granicach prawa dla wszystkich osób które teraz zamawiają te nieszczęsne środki ochrony po całym świecie".