Poseł Prawa i Sprawiedliwości przekonywał, że w Polsce, w związku z niską liczba zaszczepionych osób i gwałtownym wzrostem zakażeń w IV fali pandemii, powinny zostać wprowadzone obostrzenia dla osób niezaszczepionych.

Jak powiedział, zdaje sobie sprawę z istnienia środowiska antyszczepionkowców i mimo że nie są "takie małe", to jednak jest zwolennikiem wprowadzenia obostrzeń dla niezaszczepionych.

- Jestem zwolennikiem działań, które chronią jak największą liczbę obywateli - mówił Piecha.

Czytaj więcej

Koronawirus. Rzecznik rządu: Lockdown to wariant, którego nie możemy odrzucić

Dodał, że trzeba korzystać ze szczepień, na które Polska, jak wszystkie kraje UE, wydała miliony euro, a tym, którzy z poczucia obywatelskiego obowiązku zaszczepili się, należy umożliwić więcej niż tym, którzy ten obowiązek lekceważą.

Piecha przyznał, że ewentualne wprowadzenie obostrzeń na pewno spowoduje, że agresywni przedstawiciele antyszczepionkowców wyjdą na ulice, ale są oni niewielkim marginesem tego środowiska.

Pecha, lekarz ginekolog z wykształcenia, podkreślił, że rząd powinien podjąć wszelkie działania, które ochronią przed krachem polską służbę zdrowia.

- To niedopuszczalne, żebyśmy czwarty raz z rzędu popełnili te same błędy i nie próbowali ochronić zasobów służby zdrowia: respiratorów, tlenu, personelu i oddziałów szpitalnych - powiedział.

Z tego powodu uważa, że i rząd, i jego formacja, bezwzględnie powinni się zastanowić nad wprowadzeniem obowiązkowych szczepień dla niektórych grup społecznych - służby zdrowia, nauczycieli, służb związanych z porządkiem publicznym -  tych wszystkich, które są ważne dla życia społecznego i gospodarczego.

Piecha podkreślił również, że pracodawca powinien mieć prawo skontrolowania, dopuszcza do pracy bezpiecznego pracownika.