Wójcik został zapytany jak ocenia zatrzymanie fotoreporterów, przeprowadzone przez polskich żołnierzy poza strefą stanu wyjątkowego. Żołnierze mieli dopuścić się m.in. ataków słownych pod adresem dziennikarzy. Z relacji fotoreporterów wynika też, że skuto ich kajdankami, a następnie przeszukano.

- To nie jest film, w którym każdy odgrywa jakąś rolę, to jest życie. Proszę postawić się w roli żołnierzy, którzy działają pod ogromna presją, co jest także spowodowane działaniami opozycji. Nagle pojawia się pani w strefie, gdzie żołnierz, funkcjonariusz nie wie z kim ma do czynienia - jest stan wyjątkowy, pewien reżim panuje. Jako funkcjonariusz, który jest w strefie, przywitałaby pani tych ludzi kwiatami? - pytał dziennikarkę minister.

Czytaj więcej

"Kur**, wysiadaj, bo cię wysadzę". MON: Nie zgadzamy się, że żołnierze byli agresywni

Polityk skomentował także wpis Dariusza Mateckiego, radnego z Solidarnej Polski, ze Szczecina, w którym sugeruje on użycie wrzątku w stosunku do migrantów, zamiast - tak jak ma to miejsce obecnie - zimnej wody z armatek wodnych.

- Jeżeli jest zagrożona ojczyzna, to się jej broni. Jeżeli nasza granica jest zagrożona i dochodzi do siłowej próby przekraczania naszej granicy, to co mamy zrobić, wpuścić, zaprosić ich? Sondaże pokazują jasno, że ludzie popierają działania rządu w tej sprawie. Natomiast, nie podoba mi się ten wpis, ale rozumiem emocje - podkreślił gość Radia Zet.

Jeżeli jest zagrożona ojczyzna to się jej broni

Michał Wójcik, minister w Kancelarii Premiera, poseł Solidarnej Polski,

Wójcik tłumaczył powody, którymi kierował się rząd przy wprowadzaniu ustawy o ochronie granicy.

- Sytuacja jest ekstraordynaryjna, nie życzę sobie, żeby ktokolwiek rzucał w polskiego funkcjonariusza kamieniami i butelkami. Jeżeli ktoś uważa, że to jest normalna sytuacja, to chce powiedzieć: nie to nie jest normalna sytuacja. Jesteśmy w stanie wojny hybrydowej - mogliśmy zobaczyć fizyczny atak na polskich funkcjonariuszy - mówił minister.