- Powstanie państwa Palestyna byłoby straszliwym błędem - powiedział też Bennett po powrocie z Egiptu.

- Sprzeciwiam się powstaniu państwa Palestyna. Sądzę, że byłoby to strasznym błędem, gdybyśmy straszną sytuację w Strefie Gazy odtworzyli w Judei i Samarii - dodał w rozmowie z nadawcą publicznym.

Bennett nawiązał do przejęcia władzy w Strefie Gazy przez Hamas, który zarządza tą enklawą niezależnie od władz Autonomii Palestyńskiej, które kontrolują Zachodni Brzeg.

Od momentu przejęcia władzy przez Hamas w Strefie Gazy enklawa jest objęta blokadą Izraela i Egiptu.

Czytaj więcej

Naftali Bennett. Ten, który obalił króla Bibiego

Zdaniem premiera Izraela, gdyby Hamas lub inna radykalna organizacja palestyńska przejęła kontrolę nad Zachodnim Brzegiem, wówczas życie Izraelczyków w Kfar Saba i jego rodzinnym mieście Ra’ananna zmieniłoby się w "piekło na ziemi".

Sprzeciwiam się powstaniu państwa Palestyna

Premier Izraela, Naftali Bennett

- Nie dopuszczę do tego - dodał.

Bennett stwierdził jednocześnie, że jest ważne, by zapewnić Palestyńczykom warunki gospodarcze do tego, by jakość ich życia się poprawiła.

Autopromocja
Wyjątkowa okazja

Roczny dostęp do treści rp.pl za pół ceny

KUP TERAZ

- Jeśli stworzymy więcej przedsiębiorstw, wzmocnimy gospodarkę i poprawimy warunki życia dla wszystkich w Judei i Samarii, będzie im się żyło lepiej - mówił.

Bennett zapowiedział też, że nie zamierza spotkać się z prezydentem Autonomii Palestyńskiej, Mahmudem Abbasem. Jak dodał Abbas z jednej strony "oskarża dowódców izraelskiej armii i żołnierzy izraelskich o zbrodnie wojenne", a z drugiej "wypłaca comiesięczne stypendia terrorystom".