Krzysztof Bosak ocenił trwające od dłuższego czasu przeciąganie liny między Prawem i Sprawiedliwością a koalicyjnym Porozumieniem Jarosława Gowina.

Ostatnie napięcia między obydwoma koalicjantami spowodowane są zdymisjonowaniem przez premiera Morawieckiego wicepremier Anny Korneckiej z Porozumienia, która krytykowała rozwiązania podatkowe zawarte w "Polskim Ładzie" PiS.

Ta decyzja legła u podstaw zwołania na dziś Zarządu Krajowego Porozumienia, który po naradzie wydał oświadczenie. Domaga się w nim spełnienia warunków, pod którymi pozostanie z Zjednoczonej Prawicy - m.in. rezygnacji z podwyżek podatków dla przedsiębiorców oraz zmian w projekcie ustawy anty-TVN.

W przeciwnym razie Porozumienie zamierza wyjść z koalicji.

Pytany, czy to oznacza zbliżający się koniec Zjednoczonej Prawicy, Krzysztof Bosak skwitował, że przywykliśmy już do tego, że politycy i obecnego, i poprzednich obozów rządzących rozmawiają ze sobą poprzez media.

Zdaniem Bosaka waga ultimatum, które postawiło Porozumienie, jest nieznana nawet aktorom tego przedstawienia, bo "tu każdy sprawdza, na ile sobie może pozwolić". Uważa jednocześnie, że Jarosław Gowin już dawno przestałby być wicepremierem, gdyby nie był "kluczem do większości" Zjednoczonej Prawicy".

Konfederacja, zapewnił Bosak, czeka na głosowania, które pokażą, czy "coś specjalnego się wydarzyło". Sądzi jednak, że w Zjednoczonej Prawicy nie ma wspólnej wizji programowej.

Bosak uważa, że to, co partie koalicyjne prezentowały w kampanii wyborczej w 2019 roku i podczas prezentacji "Polskiego Ładu" Pis, to "marketingowe sztuczki.