Prawo i Sprawiedliwość złożyło w Sejmie projekt nowelizacji ustawy o wynagrodzeniach osób zajmujących kierownicze stanowiska państwowe, który zakłada wzrost wynagrodzenia prezydenta i pracowników samorządowych oraz wzrost wysokości diet radnych.

- Jeszcze nie wiemy, czy ten projekt trafi pod obrady na najbliższym Sejmie, będzie o tym decydować konwent seniorów i kierownictwo izby - powiedział na konferencji prasowej w Sejmie wicerzecznik PiS Radosław Fogiel.

Dodał, że projekt dotyczy trzech podstawowych kwestii. W tym kontekście poseł mówił m.in. o uregulowaniu zarobków prezydenta RP. - Dzisiaj mamy sytuację, w której wiceprezydenci miast - i to czasami nie tak wielkich - zarabiają więcej niż prezydent Polski - zaznaczył.

Kontynuował, że projekt przewiduje uregulowanie i waloryzację zarobków samorządowców - wójtów, burmistrzów, radnych. - Oczywiście w ramach obowiązujących widełek i w ramach ostatecznie decyzji podejmowanych przez rady właściwych samorządów - zastrzegł.

- Proponujemy uzależnienie zarobków polityków od zarobków Polaków. Ustawa przewiduje doroczną waloryzację w oparciu o średnioroczny wskaźnik wzrostu zarobków. Mówiąc najkrócej, jeżeli Polacy będą zarabiać więcej, to wówczas i politycy rządzący, samorządowcy, będą zarabiać więcej; jeśli nie - to nie - powiedział Radosław Fogiel.

- Uważamy, że to jest duża zmiana, zmiana systemowa, która być może zakończy dyskusje, które od kilku lat się toczą - stwierdził.

W piątek prezydent Andrzej Duda podpisał rozporządzenie o podwyżkach dla parlamentarzystów i osób piastujących wysokie stanowiska w państwie. Opublikowany już w Dzienniku Ustaw dokument przewiduje kilkudziesięcioprocentowe podwyżki m.in. dla premiera, marszałków Sejmu i Senatu, posłów i senatorów, ministrów i wiceministrów, prezesów IPN, NIK czy KRRiT.

W poniedziałek Koalicja Obywatelska zapowiedziała złożenie projektu ustawy, która miałaby zablokować te podwyżki poprzez uchylenie rozporządzenia prezydenta.

Pytany o to wicerzecznik PiS powiedział, że ma wątpliwość natury formalnej, czy ustawą można unieważnić zarządzenie prezydenta. Zastrzegł, że nie jest prawnikiem i że być może taka możliwość istnieje.

Autopromocja
Historia Uważam Rze

Odkrywaj karty historii i pogłębiaj swoją wiedzę od starożytności po nowoczesność

ZAMÓW

Radosław Fogiel mówił, że prezydenckie rozporządzenie cofa sytuację do 2018 r. i wprowadza podwyżkę "mniej więcej, nieco niżej, o średni wskaźnik wzrostu płac w ostatnich latach". Poseł wymienił tu przykłady wzrostu płac od 2015 r. w sektorach przedsiębiorstw, przemysłowym i handlu.

- Ja sobie doskonale zdaję sprawę, PiS też sobie z tego zdaje sprawę, że nigdy nie ma zdaniem dużej części opinii publicznej, zdaniem państwa tu obecnych, dobrego czasu na taką dyskusję - powiedział.

- Jako Prawo i Sprawiedliwość zdajemy sobie sprawę, jak niepopularny jest to temat, zwłaszcza gdy bywa się sędzią we własnej sprawie, zdajemy sobie też sprawę z tego, że to kiedyś musi zostać uregulowane - dodał.

Pytany o zapowiedź prezydium klubu KO Radosław Fogiel wyraził pogląd, że władze Platformy Obywatelskiej powinny najpierw "porozmawiać ze swoimi własnymi parlamentarzystami". - Może wytłumaczyć im, dlaczego decyzję o ich zarobkach ma podejmować człowiek (Donald Tusk - red.), który - jak wyliczył poseł Jan Kanthak - w czasie kilku lat w Brukseli zarobił tyle, na ile polski poseł przy dzisiejszych uposażeniach musiałby pracować 68 lat. To jest ta różnica i myślę, że najpierw te kwestie PO będzie (...) musiała uregulować wewnętrznie - mówił wicerzecznik PiS.

Czy PiS poprze ustawę KO? - Nie sądzę, że prezydent po to wydawał takie zarządzenie, a premier je kontrasygnował, żeby teraz nasi posłowie w Sejmie głosowali w inny sposób - odparł Fogiel.