– Mateusz! Mateusz! – tak na rynku w Sandomierzu, gdzie PiS rozpoczynał swoją kampanię wyborczą, skandowało kilkaset osób podczas przemówienia premiera Mateusza Morawieckiego. Atmosfera była gorąca nie tylko ze względu na upał: kilkadziesiąt metrów dalej protestowała grupa rolników, którzy przywieźli ze sobą trumnę ze świńskim ryjem. – Jestem z Parczewa. Sytuacja u nas jest tragiczna – mówił nam o epidemii ASF jeden z protestujących.
Rolnicy za pomocą syren próbowali przeszkodzić Morawieckiemu w przemówieniu. – Taka syrena nie jest programem. Dla nas kluczowa jest dyskusja nad programem – kontrował premier.