Borowski skomentował w ten sposób słowa Mateusza Morawieckiego, które padły wczoraj podczas wizyty premiera w Sandomierzu.
Szef rządu powiedział wówczas: - Ja sam negocjowałem przystąpienie do Unii Europejskiej 20 lat temu i doskonale wiem, jak w Unii Europejskiej negocjuje się najlepsze transakcje.
Sowa Morawieckiego oburzyły m.in. Leszka Millera, który był premierem rządu w chwili, gdy Polska wstępowała do Unii Europejskiej.
- Nic pan nie negocjował. Proszę choć poczekać do czasu, kiedy umrę - stwierdził Miller na Twitterze.
Marek Borowski, który podczas negocjacji akcesyjnych pełnił funkcję marszałka Sejmu, przyznaje, że Morawiecki był w 1988 roku przez kilka miesięcy zastępcą dyrektora departamentu, który był zaangażowany w ogólną pracę nad przygotowaniem Polski do wejścia do Unii Europejskiej.
- Jakiś udział premier Morawiecki miał - mówił Borowski, zauważając, że premier użył "zabawnego sformułowania" sugerującego, że brał w negocjacjach bezpośredni udział. - Powiedzmy sobie szczerze: Nie negocjował. Nie był od negocjowania.
Senator zauważył, że wypowiedź Morawieckiego jest dobrym przykładem na to, jak w wypowiedziach publicznych należy ważyć słowa. Jest jednak również dowodem na to, że Morawiecki zdaje sobie sprawę z tego, że Polsce grożą unijne sankcje ze względu na łamanie praworządności i usiłuje pomniejszyć ich znaczenie.