Ale też prezydent nie podejmuje żadnych innych działań poza tym działaniem wobec tych pięciu sędziów.
Ja od razu panu powiem jako twórca, jako współtwórca konstytucji. Artykuł 148 ustęp 2 stanowi, że prezydent wydaje zarządzenia w przypadkach wskazanych, tam w ustawach i konstytucji, w pozostałych sprawach wydaje postanowienia. Znowu ta ustawa już, PiS-owska, stwierdza, że prezydent wskazuje datę przejścia w stan spoczynku. To znaczy jak ma to wskazać? Postanowieniem. W związku z tym powinien wydać postanowienia. A skoro nie wydaje, to trudno mi powiedzieć dlaczego?
A uważa pan, że to w przyszłości, jeżeli zmieni się władza, myśli pan, że prezydent może być pod odpowiedzialnością przed Trybunałem Stanu, skutecznie, za działania wobec sądów?
Wie pan, dzisiaj odpowiedzialność konstytucyjna jest odpowiedzialnością, co najmniej do czasu wszczęcia postępowania przed Trybunałem Stanu, polityczną. Inaczej mówiąc: w przypadku prezydenta musi być 140 posłów, którzy podpiszą wniosek wstępny, a później co najmniej dwie trzecie w Sejmie, żeby postawić prezydenta Rzeczypospolitej w stan odpowiedzialności konstytucyjnej. Jak pan widzi te 2/3, tak już mówmy o tym realnie, znaleźć przy jakimkolwiek wyniku wyborczym, moim zdaniem będzie całkowicie niemożliwe.
A skoro już o prezydencie mowa, też chciałbym zapytać o dzisiejsze… wczorajsze słowa z Leżajska, gdzie w swoim wystąpieniu, tam było wiele różnych wątków, ale prezydent powiedział, że Unia Europejska… to się do tego sprowadziło, że UE w zasadzie jest „wyimaginowaną wspólnotą” z której nic nie mamy. Myśli pan, że to jest droga do Polexitu?
Dostojni państwo. Co najmniej od IX wieku, na wschodnich granicach Polski, a nawet czasami wewnątrz Polski była granica pomiędzy cywilizacją łacińską, a następnie euroatlantycką, od co najmniej dwustu kilkudziesięciu lat, a cywilizacją prawosławną, ortodoksyjną. My również, jak przekraczamy granicę na Bugu teraz, z Białorusią, Ukrainą to wyraźnie widać. Wyraźnie widać nawet przy przekroczeniu granicy. I to jest nasza naturalna wspólnota. Po 1000-letnich dziejach Polska znalazła się w tej wspólnocie, która się dzisiaj nazywa UE. Powiem panu więcej: znalazła się po raz pierwszy po 1000 lat w jednym pakcie militarnym z Niemcami, czy różnymi innymi państwami, które wyrażały interesy niemieckie: w NATO. W związku z tym mówienie o tym, że to nie jest nasza wspólnota… to jest interes państwa naszego, bycie w UE, najważniejszy dzisiaj interes. Dla naszego bezpieczeństwa. Natomiast, no, pan prezydent, to są takie wiecowe wypowiedzi, ma taką tendencję…
Też na koniec chciałem zapytać pana też już, nie o prezydenta, ale też o sytuację lewicy. Co pan sądzi o tym projekcie Roberta Biedronia, dużo się teraz o nim mówi.
Dzisiaj, na przestrzeni pomiędzy Partią Razem, która cały czas, niestety, w sensie organizatorskim, przyjmuje, jakby elementy PiS-u i staje się w swojej istocie lekko sekciarska i nie chce z nikim innym rozmawiać; a Platformą jest cała przestrzeń na nową partię liberalno-lewicową. To są próby podejmowane aby tego rodzaju formację polityczną stworzyć. Jest olbrzymia potrzeba, aby ta partia była Nowoczesna, takie modne dzisiaj słowo na lewicy, progresywna… (śmiech)
Tak Robert Biedroń o sobie, o tej partii mówi, że będzie progresywną opcją…
Wie pan, i to trzeba robić próby. Takie planowanie zresztą na wiosnę przyszłego roku takiego spotkania, kongresu, było już od dłuższego czasu. I to wiele środowisk na lewicy chce coś takiego zorganizować. Teraz mówi o tym Robert Biedroń. Ja uważam, że w istocie ludzi jest taka potrzeba. Wrócę do Platformy jeszcze, bo to też ważne. Platforma cały czas jeszcze nie przetrawiła, nie przeanalizowała przyczyn swojej porażki w 2015 roku.
Wejdę panu w słowo. Platforma, politycy Platformy mocno już teraz atakują Roberta Biedronia. Mówią: trzeba być razem, musimy być wszyscy razem, żeby pokonać PiS. A Robert Biedroń działa na szkodę tego…
Właśnie chcę o tym powiedzieć. Właśnie to. Platforma nie przetrawiła przyczyn swojej porażki w roku 2015. Cały czas w Platformie pokutuje przeświadczenie, że to będzie takie normalne, kolejne, ewentualne przejęcie władzy jak Platforma czy Koalicja Obywatelska wygra. Nie. Nie ma powrotu do rządów Platformy przed rokiem 2015. Powiem więcej nawet: ludzie tego nie chcą, wyborcy Platformy tego nie chcą. I jeżeli Platforma chce odgrywać tę rolę taką mocarstwową, którą dzisiaj odgrywa w opozycji, to powinna przede wszystkim powiedzieć: co ona chce? Jakiej Polski? A ja nie słyszę tego kompletnie. Poza tym, że trzeba odsunąć PiS od władzy, z czym się całkowicie zgadzam. PiS trzeba odsunąć władzy.
I też wydaje się… Ale z drugiej strony na koniec jeszcze zapytam. Ale w sobotę też był, Platforma zrobiła zdaje się taki krok w stronę lewicy, przyjmując, w pewnym sensie, na pokład Barbarę Nowacką. Myśli pan, że to jest… że to ma znaczenie polityczne?
Oczywiście, że ma , w tym sensie, że Barbara Nowacka jest znaczącą osobą na lewicy, ja przecież ją… rozmawiam z nią często i znam. Natomiast jeszcze raz powtarzam: Platforma cały czas przyjmuje, że w tym kształcie w jakim ona jest, ona będzie atrakcyjna. A ja mówię: Platformo, żeby nie mieć tego sufitu, którego nie możesz przeskoczyć, ty się sama musisz zmienić. Popracuj nad sobą. Dokooptowanie różnych ludzi czy środowisk jest ważne, bo ona się poszerza, natomiast dopóki sama Platforma nie powie bardzo wyraźnie, jaka była przed rokiem 2015. Wie pan, w Warszawie, niezależnie od tego, że przecież Platforma w tej chwili rządzi i co tu dużo mówić, ta Warszawa wypiękniała, ale w sensie istoty tej partii to są znowu syte koty. Gdybym ja panu przedstawił to co ludzie mówią o działalności wielu przedstawicieli PO w Warszawie, wie pan, z tych rad czy różnego rodzaju miejsc, to znowu by się okazało, że pomimo tamtej porażki nie przetrawiono tego w Warszawie. Także Platforma już nie ma czasu. Ona musi na dniach powiedzieć sobie: ja się zmieniam jako partia.