Wczoraj wicepremier i minister spraw zagranicznych Czech Jan Hamáček poinformował, że 18 pracowników rosyjskiej ambasady w Pradze zostało zidentyfikowanych jako szpiedzy i otrzymało nakaz opuszczenia Czech w ciągu 48 godzin.

To konsekwencje ustaleń czeskiego wywiadu, który uzyskał "niepodważalne dowody" na ich udział w eksplozjach w składzie broni w Vrbeticach, do których doszło w październiku i grudniu 2014 roku.

Na decyzję Pragi zareagowało rosyjskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych.

Rzeczniczka MSZ Maria Zacharowa stwierdziła, że Praga "doskonale wie, jakie są konsekwencje takich 'gierek'".

Czeski minister spraw wewnętrznych i wicepremier Jan Hamáček w poniedziałek miał się udać do Moskwy, gdzie chciał rozmawiać na temat dostaw rosyjskiej szczepionki Sputnik-V do Czech, po zatwierdzeniu jej przez EMA. Odwołał tę wizytę, argumentując to koniecznością uczestniczenia w pilnym posiedzeniu rządu.

Wcześniej decyzję o wydaleniu rosyjskich dyplomatów podjęły Stany Zjednoczone, jako element nowych sankcji nałożonych na Moskwę, oraz Polska. Rosja odpowiedziała wydaleniami dyplomatów tych krajów - pięciu polskich i dziesięciu amerykańskich.