- Zatrzymanie nastąpiło zaraz po wyjściu z kontroli granicznej. Muszę podkreślić, że zachowanie agentów było profesjonalne i kulturalne, od momentu zatrzymania, do momentu wypuszczenia w Białymstoku - mówił w rozmowie z TVN24 Jakub Banaś.
- Zatrzymanie było spektakularne i to jest już zupełnie inna sprawa. Było kilkunastu uzbrojonych funkcjonariuszy na lotnisku. Później jechałem w konwoju czterech samochodów - trzech cywilnych i karetki pogotowia. Czułem się jak Pablo Escobar - dodał.
- Podkreślam bardzo mocno, bo to w mediach nie wybrzmiało, że nie przyznaliśmy się do stawianych zarzutów. Postępowanie jest objęte tajemnicą śledztwa. Nie będę komentował zarzutów, ani ich treści. Wszystkie dotacje wykonywaliśmy zgodnie z umowami - powiedział syn szefa NIK.
- Wierzę w sprawiedliwość. Wierzę, że sądy są niezależne, jeszcze. Nie boję się tej sprawy - zadeklarował.
- Zatrzymanie i wniosek o pozbawienie immunitetu mają kontekst polityczny. Tak to trzeba rozpatrywać. Chodziło o to, aby na opozycji wywrzeć presję medialną i moralną, by zagłosowali za ściągnięciem immunitetu. Żeby pokazać, że Banasie to przestępcy - przekonywał Jakub Banaś.
- Marian Banaś jest szefem instytucji, która jest ostatnim bastionem w tym państwie patrzenia władzy na ręce, kontrolowania pieniędzy - mówił. - Jestem absolutnie za tym, aby Marian Banaś zmierzył się z wymiarem sprawiedliwości, ale chodzi o czas. Chodzi też o dobro publiczne. Dla dobra kraju najważniejsze jest, aby pozostał szefem NIK-u - dodał.
Jak przebiegał proces od chwalenia Mariana Banasia do pojawienia się głosów, że powinien podać się do dymisji? - Było kilka ważnych etapów. Pierwszy polegał na wymyśleniu Mariana Banasia jako prezesa NIK-u. To był pomysł Jarosława Kaczyńskiego. Pojawił się Mariusz Kamiński, który miał zupełnie inny pomysł. To jest klucz - ocenił Jakub Banaś.
- Jarosław Kaczyński jest dobrym strategiem, choć uważam, że w sprawie Banasia popełnił szereg błędów - mówił.
- Dlaczego Jarosław Kaczyński chce koniecznie doprowadzić, by NIK wrócił na łono PiS-u? Prawdopodobnie, przynajmniej przed powrotem Tuska, naprawdę planował wybory na wiosnę. Widzi, że z Polskiego Ładu są nici propagandowe - powiedział.
- Kaczyński wie, że dobre kontrole NIK-u są zagrożeniem - dodał.