Prezes PiS wezwał Tarczyńskiego do miejsca w ławach poselskich, gdzie zasiada i choć nie zdołano wychwycić jej treści, wyraźnie udziela Tarczyńskiemu reprymendy.

Następnie niecierpliwym gestem dłoni odprawia go na miejsce.

Reprymenda spowodowana była słowami Tarczyńskiego, który nazwał posła Jacka Protasiewicza z Polskiego Stronnictwa Ludowego Unii Europejskich Demokratów "idiotą".

Podczas debaty Protasiewicz pytał, kto w związku z masowymi zwolnieniami lekarskim wśród policjantów zajmie się ochroną obywateli podczas "organizowanego przez nacjonalistów marszu w Warszawie i organizowanego przez rasistów marszu we Wrocławiu".

Na te słowa zareagował poseł PiS Dominik Traczyński, który z mównicy sejmowej oświadczył, że "w ramach debaty sejmowej ten idiota obraził Polaków, mówiąc o nich, że są rasistami".

- Dumni Polacy, którzy będą szli w marszu, to nie są ani rasiści, ani faszyści, a ten idiota od dwóch winek na niemieckim lotnisku obraził Polaków, i wnioskuję panie marszałku o ukaranie tego idioty, ponieważ nie ma prawa obrażać 60, czy stu, czy miliona Polaków - mówił Tarczyński.

Po tych słowach marszałek Kuchciński argumentując, że poseł przekroczył zasady przyzwoitego zachowania wyłączył mu mikrofon, a prezes Kaczyński wezwał do siebie i skarcił.