Wprowadzone na początku listopada przez Prezydium Sejmu nowe przepisy korzystania przez posłów z Domu Poselskiego mocno zawęziły krąg osób mogących bezpłatnie nocować w ich pokojach.
[wyimek]Jak senator udowodni, że nocował „bliską osobę”? - Zbigniew Kozak poseł PiS[/wyimek]
Do tej grupy zaliczono tylko członków rodzin posłów (małżonek i dzieci) oraz opiekunów niepełnosprawnych parlamentarzystów. Żeby przenocować taką osobę, poseł będzie musiał złożyć wniosek do dyrektora Domu Poselskiego.
W dużo lepszej sytuacji są mieszkający w Domu Poselskim senatorowie. Jak ujawniliśmy w naszym sobotnim wydaniu online, będą oni objęci mniej rygorystycznymi przepisami.
– Zasady zakwaterowania w Domu Poselskim dla senatorów będą na pewno bardziej liberalne – zapowiada Zdzisław Iwanicki, wicedyrektor gabinetu marszałka Senatu Bogdana Borusewicza. Podkreśla, że nie można ograniczać gości parlamentarzysty tylko do „żony, męża i dzieci”. – Zasady dla posłów ograniczają inne formy związków, np. konkubinaty, albo dzieci drugiej żony. Dlatego w zapisie ma się pojawić „osoba bliska”.
– Ciekawe, jak senator będzie udowadniał, że nocował w pokoju „bliską osobę” – zastanawia się Zbigniew Kozak, poseł PiS.
Nad uchwałą w sprawie zasad korzystania z Domu Poselskiego Prezydium Senatu ma głosować za mniej więcej dwa tygodnie. – Kwestia ta nie była jeszcze omawiana przez komisję, dlatego nie miałem czasu dokładnie się z nią zapoznać – komentuje sprawę w rozmowie z „Rz” senator Zbigniew Szaleniec (PO), przewodniczący Komisji Regulaminowej, Etyki i Spraw Senatorskich. – Jednak wiem, że punkt dotyczący możliwości jest dla nas lekko rozszerzony.
Nowe przepisy zostały wprowadzone po wewnętrznej kontroli w Domu Poselskim. Zlecił ją marszałek Sejmu Bronisław Komorowski, który postulował wprowadzenie restrykcyjnych przepisów w tej sprawie.
Kontrola wykazała bowiem, że w pokojach parlamentarzystów nocują goście z zewnątrz. Kancelaria Sejmu odmówiła ujawnienia „Rz” wyników kontroli. Ale z nieoficjalnych informacji wynikało, że w Domu Poselskim nocowało rocznie nawet kilka tysięcy osób niebędących parlamentarzystami.
Właśnie to miało być powodem zwolnienia przez Komorowskiego Wandy Fidelus-Ninkiewicz z funkcji szefowej Kancelarii Sejmu.