Jakie wnioski powinny zostać wyciągnięte po zabójstwie Pawła Adamowicza?

Każdy z nas, włącznie ze mną, szczególnie jeżeli uczestniczy w życiu publicznym, powinien przemyśleć, czy nie przyczynia się do podsycania nienawiści politycznej. Podstawowym problemem jest styl sprawowania władzy przez partię rządzącą. Brakuje pomysłów na to, jak zmieniać system i w co inwestować, a za dużo jest bieżącej, personalnej, walki politycznej, która może doprowadzić i doprowadziła do tragedii.

A praktycznie co można było zrobić, żeby do niej nie doszło?

Każdy polityk występujący publicznie mógłby nosić kamizelkę ochronną, co mogłoby uratować jego życie w sytuacji zagrożenia. Ochrona powinna być lepiej wyszkolona i aktywna. Adamowicz nie był otoczony ludźmi, którzy mogli go bronić. Nie należy też lekceważyć sygnałów o ludziach ziejących nienawiścią, bo ich złe słowa mogą łatwo przerodzić się w zbrodnię.

Jak zareagowała klasa polityczna na morderstwo prezydenta Gdańska?

Jarosław Kaczyński już raz przeżył straszną tragedię związaną ze śmiercią brata i wtedy szukał winnych wśród konkurentów politycznych. Nie panował nad własnymi emocjami, co jest bardzo negatywną cechą polityków. Politycy powinni być bardziej racjonalni i konstruktywni. Cała ta sytuacja ujawnia wewnętrzne napięcia demokracji.

Co to znaczy?

PiS przecenia prawa większości. Rządzący mają większość i nie doceniają innych wymiarów demokracji, rządów prawa, wolności jednostki, które są równie ważne. Demokracja to taki system, w którym istnieją warunki brzegowe ograniczające władzę, którą uzyskało się dzięki głosującej większości. Równoległe pozostające w napięciu systemy wartości powinny być respektowane. To moment zastanowienia się nad sobą. Sama się zastanawiam, czy do swoich wypowiedzi w mediach nie wprowadzam zbyt wielu negatywnych emocji, ale również nad wadliwością systemu, w którym żyjemy.

Szans na refleksję było wiele, jak po śmierci Jana Pawła II, katastrofie smoleńskiej, zabójstwie działacza PiS Marka Rosiaka. Czy 13 stycznia państwo zadziałało?

Autopromocja
30 listopada, godz. 12.00

Kto zdobędzie Zielone Orły "Rzeczpospolitej"?

Sprawdź szczegóły

Państwo zadziałało bardzo słabo. Adamowicz ufał ludziom. Nie był otoczony ochroniarzami. Dlaczego nie zrobiono nic, żeby zapobiec działaniom Stefana W., szczególne że sama matka powiadomiła policję o tym, że jej syn jest potencjalnym zagrożeniem dla społeczeństwa? Trzeba przemyśleć, jak ma działać państwo, ochrona polityków, SOP, system sprawiedliwości. Zabrakło kontroli nad Stefanem W. po wyjściu z więzienia. Cały system sprawiedliwości jest mało efektywny. Coś się musi zmienić.

Jak pani wspomniała, zabrakło monitoringu Stefana W., mimo że nawet jego matka ostrzegała policję. O czym to świadczy?

Nie chcę mówić, że świadomie stworzono zagrożenie, nie monitorując tego człowieka po wyjściu z więzienia, ale niepokoi rozlazłość całego systemu sprawiedliwości. Policja i służby więzienne nie potraktowały poważnie zgłoszenia o zagrożeniu, jakie mógł stwarzać Stefan W., i doszło do tragedii. Do tego trzeba dodać narastającą agresję w społeczeństwie, którą podsycają politycy.

Czy klasa polityczna zdała egzamin po śmierci Pawła Adamowicza? Szefa partii rządzącej nie było w Sejmie na uczczeniu minutą ciszy pamięci prezydenta Gdańska, ani na pogrzebie.

Prezes PiS jest ciągle zanurzony w tragedii brata. Jarosław Kaczyński nie powinien aktywnie uczestniczyć w polityce, bo wciąż jest wewnętrznie zdruzgotany, co przekłada się na życie publiczne i rosnące podziały. Konieczna jest zmiana pokoleniowa w polityce. Agresja prezesa PiS rodzi kolejną agresję. To budowanie kolejnych podziałów, co jest przerażające. Dużą rolę do odegrania mają media, które powinny wyciszać sytuację i pokazywać wartości bardziej uniwersalne i wspólne.

Beata Mazurek, rzecznik PiS, uważa, że partia rządząca zachowała się jak trzeba. Również Jacek Kurski, którego telewizja przedstawiała Pawła Adamowicza w złym świetle, nie ma sobie nic do zarzucenia.

Podziały będziemy zasypywać przez kolejne pokolenia. Oni nie rozumieją demokracji. Większość nie daje prawa do wszystkiego i zawieszenia rządów prawa. TVP odegrało bardzo negatywną rolę w sprawie Adamowicza. Niech każdy dokona własnego rachunku sumienia. Wymiar sprawiedliwości na pewno powinien być teraz bardziej aktywny.

Zbigniew Ziobro powiedział, że Stefan W. zamierzał wkroczyć na teren Pałacu Prezydenckiego, mimo że SOP i Pałac Prezydencki zaprzeczyły, żeby miało dojść do aktów agresji. Czy obecny minister sprawiedliwości i prokurator generalny jest gwarantem apolitycznego wyjaśnienia sprawy zabójstwa prezydenta Gdańska i okoliczności z nim związanych?

Nie wiem. Wiem, że prezydent Duda nie zdaje egzaminu, bo sytuacja w Polsce i jeśli chodzi o nastroje społeczne jest zbyt poważna, a on nie harmonizuje systemu i nie łagodzi sporów politycznych. Ten prezydent nie ma kompetencji, żeby zainicjować próbę obniżenia temperatury konfliktów społecznych. Jego wypowiedź w kostiumie narciarskim na temat Adamowicza wzbudziła negatywne emocje. Andrzej Duda powinien przemyśleć sposób sprawowania funkcji. Nie sprawdza się w sytuacji kryzysu państwa i tylko go pogłębia.

Czy przemowa o. Ludwika Wiśniewskiego na pogrzebie Pawła Adamowicza nie była zbyt mocna i polityczna? Do kogo skierowane były słowa: „Człowiek, budujący swoją karierę na kłamstwie, nie może pełnić wysokich funkcji"?

To był apel, żeby niszczyć w sobie negatywne emocje. Ojciec Wiśniewski zawsze był w Kościele spychany na margines, bo był osobą, która zmienia tych ludzi mających z nim kontakt. Kościół powinien być taki jak o. Wiśniewski. Winy trzeba poszukiwać najpierw w sobie.

Ojciec Wiśniewski apelował, by skończyć z nienawiścią, pogardą i bezpodstawnym oskarżaniem innych. Po wyjściu z kościoła Grzegorz Schetyna powiedział, że „to wezwanie do tych, którzy spowodowali tę sytuację, oni powinni to usłyszeć".

Powinien zacząć od siebie, jak każdy. Schetyna i PO zachowuje się umiarkowanie po morderstwie Adamowicza. Akurat nie czyniłabym mu zarzutów, on jest stosunkowo spokojnym politykiem.

Jak śmierć prezydenta Gdańska wpłynie na polską scenę polityczną?

W Polsce takie emocje szybko się pojawiają i szybko znikają. Obawiam się, że śmierć Adamowicza nie będzie miała wpływu na wybory. Polityka społeczna, którą uprawia PiS, pomagając różnymi programami socjalnymi osobom biednym i rodzinom wielodzietnym, będzie miała największy wpływ na wynik wyborów parlamentarnych.

Nic się nie zmieni?

Prezes PiS jest inteligentny i powinien przemyśleć swój styl uprawnia polityki. Jarosław Kaczyński jest wciąż tak zdruzgotany śmiercią brata, że nie dostrzega potrzeby pielęgnowania w sobie dobroci jako czegoś, co powinno być podstawą demokracji. On ma wewnętrzne poczucie winy. To jest niszczące.

Dlaczego?

Podobno Lech Kaczyński zadzwonił do brata, lecąc do Smoleńska, bo ktoś go powiadomił, że stan zdrowia mamy się pogorszył – chciał zawracać. Jarosław miał mu powiedzieć, że z mamą jest wszystko w porządku, sytuacja jest bez zmian i niech leci dalej. Być może ktoś próbował ostrzec prezydenta i zostało to zlekceważone.

Nie wiemy, czy tak było.

Podobno była taka rozmowa. Świadomość Jarosława, który wie, że mógł zapobiec katastrofie smoleńskiej, jest niszcząca nie tylko dla niego, ale przekłada się na nastroje społeczne i podziały.

Czy narastający spór polityczny między PiS a PO otworzy drogę dla trzeciego gracza, Roberta Biedronia?

Biedroń jest przykładem polityka, który pokazuje, jak z uśmiechem można stawiać czoła nienawiści. Pokazuje, że można robić pozytywne rzeczy i stawać się popularnym mimo strasznego języka, jakim początkowo się go otacza. Ale Biedroń jest za słaby, żeby być trzecią siłą polityczną. Politycznie jest słaby. Jednak ani PiS, ani PO nie stawiają czoła wyzwaniom, które stają przed państwem. Dlatego wielką rolę do odegrania mają media, które powinny uczyć Polaków kultury politycznej i świadomości wspólnoty, a które obecnie wykorzystują polityczną agresję, jako coś spektakularnego. Dzisiaj polska wspólnotowość społeczna jest zbyt mało spektakularna. Od tego trzeba zacząć zmianę.