– To początek jego nowej aktywności – mówi „Rz” polityk z władz PO. – Bielecki wchodzi do polityki, i to nie po to, by być tylko członkiem rady PISM.

O tym, że były premier może zastąpić Donalda Tuska, jeśli ten zostanie prezydentem, mówiło się od dawna. Ale te spekulacje brzmią poważniej od poniedziałku, gdy Bielecki zrezygnował z funkcji prezesa banku Pekao SA. Będzie zajmował to stanowisko tylko do 11 stycznia.

Czy jeszcze przed przyszłorocznymi wyborami prezydenckimi pojawi się w rządzie? – Tak, będzie wprowadzany stopniowo, by „przypomnieć” się politykom i uniknąć takich głosów, jak ten posła Janusza Palikota z ostatnich dni – twierdzi nasz rozmówca z PO.

Palikot powiedział, że Bielecki byłby „malowanym premierem”, który nie ma realnego zaplecza politycznego, dlatego powinien zostać członkiem Rady Polityki Pieniężnej. Także RMF FM spekulowało wczoraj, że były premier konstruuje nową RPP, do której zamierza wprowadzić m.in. byłego wiceszefa Narodowego Banku Polskiego Andrzeja Bratkowskiego i prof. Jana Winieckiego, który procesował się z prezesem NBP Sławomirem Skrzypkiem.

W PO nieoficjalnie krążą też inne scenariusze. Pierwszy: Bielecki zostanie w styczniu lub lutym wicepremierem. Po odejściu z rządu Grzegorza Schetyny Tuskowi brakuje bowiem osoby, która dyscyplinowałaby ministrów. Drugi: zostanie ministrem spraw zagranicznych. Ale wtedy Radosław Sikorski musiałby się zgodzić na oddanie tego resortu, np. na rzecz MON.

– Nie będę komentował tej sprawy, jestem na urlopie – mówi rzecznik rządu Paweł Graś.

Wojciech Jabłoński, politolog z UW, nie ma wątpliwości, że Bielecki wkrótce pojawi się na jakimś eksponowanym stanowisku: – Miękko wchodzi do polityki – teraz zostaje członkiem rady doradczej, za jakiś czas okaże się, że jest potrzebny w innym miejscu.