Według informacji „Rz” likwidacji uległy dwa biura w Pałacu Prezydenckim: Gabinet Szefa Kancelarii Prezydenta oraz Zespół Analiz Bieżących, który nazywano czasem prezydenckim białym wywiadem. Pracownikom tych biur podziękowano za współpracę i zwolniono ze świadczenia pracy.
Oficjalnie Kancelaria Prezydenta nie komentuje zwolnień. Fakt, że się właśnie zaczęły, urzędnicy potwierdzają jedynie w nieoficjalnych rozmowach.
– Nie było to zaskoczenie. Można się było spodziewać, że wcześniej czy później to nastąpi. No i się zaczęło – mówi „Rz” jeden z nich.
O możliwości sporych zwolnień w Kancelarii Prezydenta mówiło się jeszcze przed zaprzysiężeniem Bronisława Komorowskiego na głowę państwa. Już wtedy pojawiały się informacje, że pracę w pałacu może stracić nawet 100 osób.
Jacek Michałowski, szef Kancelarii Prezydenta, potwierdzał, że planuje spore jej odchudzenie. Mówił o zwolnieniu ok. 80 osób. Nie ukrywał też, że jego zamiarem jest doprowadzenie liczebności urzędników Pałacu Prezydenckiego do ok. 250 osób, czyli powrót do stanu zatrudnienia z końca prezydentury Aleksandra Kwaśniewskiego. Obecnie jest ich grubo ponad 300.
Michałowski zapewniał, że zwolnienia nie będą mieć charakteru politycznego. Zastrzegał jednak, że z pracy będą musiały odejść osoby, które jednocześnie są radnymi, oraz mniej wydajni urzędnicy. – Najlepsi pozostaną – deklarował.
Wczoraj o redukcji wydatków i zatrudnienia w Kancelarii Prezydenta mówił też inny prezydencki minister Sławomir Nowak. W Radiu RMF wyjaśnił, że wbrew planom przyszłoroczny budżet głowy państwa na pewno nie zwiększy się o 11 mln zł, bo to były jedynie plany odziedziczone po poprzednikach.
– To dużo skromniejsza prezydentura – zapewnił.