Na spotkaniu samorządowców w gorzowskim magistracie rozmawiano o planach rozwoju województwa. – Jeśli tak ma wyglądać tworzenie planów zagospodarowania przestrzennego, to lepiej przyłączyć się do Brandenburgii – rzuca Jacek Wójcicki, wójt Deszczna. Wypowiedź drukuje ,,Gazeta Lubuska".

Kilka dni później Jerzy Pańtak, prawnik i wojewódzki radny SLD, zawiadamia prokuraturę o popełnieniu przestępstwa. Wskazuje na 127 art. kodeksu karnego § 1. Czytamy w nim: ,,Kto, mając na celu pozbawienie niepodległości, oderwanie części obszaru lub zmianę przemocą konstytucyjnego ustroju Rzeczypospolitej Polskiej, podejmuje [...] działalność zmierzającą bezpośrednio do urzeczywistnienia tego celu, podlega karze pozbawienia wolności na czas nie krótszy od 10 lat [...] karze 25 lat pozbawienia wolności, albo karze dożywotniego pozbawienia wolności". – A co będzie, jeśli słowa wójta będą chcieli wykorzystać zwolennicy Eriki Steinbach – pyta Pańtak w rozmowie z „Rz".

Wójcicki: – Przykro mi, że pan Pańtak nie ma poczucia humoru. Jeśliby iść jego tokiem myślenia, należałoby pozamykać połowę literatów – mówi ,,Rz". – Przecież nawet nie byłbym w stanie odłączyć gminy od Polski. Poza tym jestem patriotą.

Gorzowska prokuratura zawiadomieniu się przyjrzy. – Na  podjęcie decyzji, czy wszczynać śledztwo, mamy 14 dni – mówi rzecznik Dariusz Domarecki.

Tymczasem zawiadomienie o przestępstwie, ale popełnionym przez Pańtaka, złożył do prokuratury gorzowski radny PO Jerzy Synowiec. – W paragrafie, na który się powołuje, jest mowa o konkretnym działaniu. A wójt go nie podjął, o czym Pańtak wie. Powiadomił prokuraturę o przestępstwie, którego nie było. A to już przestępstwo – mówi „Rz".