– W Polsce nie brak ludzi myślących tak jak Behring Breivik, który strzelał do rodaków, by obalić rząd, ponieważ uważa, że jest on pozbawiony prawnego i politycznego tytułu do rządzenia – stwierdził wczoraj w Londynie minister Radosław Sikorski. I przestrzegał: – Też mamy środowiska, które uważają, że demokratycznie wybrany prezydent czy rząd to zdrajcy, którzy naprawdę nie interesują Polski i Polaków. To są bardzo niebezpieczne emocje i ich podsycanie może prowadzić do takich nieobliczalnych skutków.

Sikorski podkreślał, że z takimi poglądami stara się walczyć we własnym zakresie. Przypomniał zawiadomienie o przestępstwie dotyczące niektórych portali, które złożył w prokuraturze. – Mowa nienawiści w Internecie, pisanie karygodnych bzdur, takich jak „Żydzi do  gazu" czy innych tego typu treści nawołujących do przemocy w Internecie, uzmysławiają na  przykładzie norweskim, jak blisko może być od słów do czynów – zaznaczył.

Reakcje na skandaliczną wypowiedź Sikorskiego o polskich "Breivikach"

- czytaj w portalu W Sieci Opinii

W ocenie Kazimierza Michała Ujazdowskiego, posła PiS, londyńska wypowiedź Sikorskiego jest wyrazem myślowego szaleństwa. – Szef MSZ jest ostatnią osobą, która powinna wygłaszać fałszywe opinie, i to jeszcze takie, które stawiają Polskę w fatalnym świetle – uważa.

Natomiast wicemarszałek Sejmu Stefan Niesiołowski (PO) podziela opinię Sikorskiego. – Są tacy ludzie, o jakich mówił minister. Wystarczy wyjść na Krakowskie Przedmieście lub wziąć do ręki „Gazetę Polską" czy „Nasz Dziennik", by się o tym przekonać – twierdzi poseł Niesiołowski.

Radosław Sikorski tłumaczył się wczoraj na Twitterze, że była to rozmowa wyłącznie z polskimi dziennikarzami. Dodał też: „Po Norwegii widać skutki podważania legitymacji demokratycznego rządu".