Dziś zawiadomienie w tej sprawie do prokuratury mają złożyć politycy PiS. Chodzi o wydarzenia z piątku, gdy związkowcy blokowali Sejm. Stankiewicz chciała zdobyć komentarz Stefana Niesiołowskiego do tych wydarzeń.
Poseł PO oznajmił, że nie chce z nią rozmawiać, i zagroził, że rozbije jej kamerę, jeśli nie zostawi go w spokoju. Ta nie ustępowała. Wzburzony Niesiołowski odepchnął kamerę, a do Stankiewicz powiedział „won stąd". Sytuacji biernie przyglądali się inni posłowie PO.
– Wybryk pana Stefana Niesiołowskiego nie jest pierwszym tego typu. Jutro złożymy wniosek do prokuratury w tej sprawie. Donald Tusk i Platformapowinni już zareagować, a poseł Stefan Niesiołowski powinien przestać być członkiem PO – powiedział w Radiu Zet rzecznik PiS Adam Hofman.
Sam Niesiołowski w portalu Natemat.pl stwierdził, że sytuacja była prowokacją ze strony dziennikarki, a żadnej napaści na nią nie było.
Do krytyki zachowania polityka PO dołączyli się dziennikarze. Około setki z nich podpisał0 się pod apelem do premiera, w którym stwierdzają, że zaatakowanie przez prominentnego posła PO dziennikarki to nie tylko „ponure memento obyczajów panujących w polskiej polityce", to coś więcej niż tylko „akt czystego chamstwa, brutalnej agresji wymierzonej w kobietę". W apelu proszą Tuska o wyciągnięcie konsekwencji.
Według prezydenckiego ministra Tomasza Nałęcza na zachowanie Niesiołowskiego nie ma usprawiedliwienia, bo parlamentarzysta z takim stażem nie powinien reagować na prymitywną prowokację.
Sprawę bagatelizują politycy PO. Andrzej Halicki stwierdził, że pozew do prokuratury jest bezzasadny, gdyż śledczy mają poważniejsze zadania. Najdalej idzie świadek zdarzenia Paweł Suski. W rozmowie z „Rz" oznajmił, że poszkodowanym w tym zdarzeniu jest Niesiołowski, bo dziennikarka naruszyła jego prawo do „ochrony wizerunku". – Niesiołowski może złożyć skargę do Rady Etyki Mediów – mówi poseł PO Suski.