Lewica uważa, że minister sprawiedliwości powinien odejść z rządu w związku ze sprawą Amber Gold.
– Premier sam powinien odwołać Gowina – mówi „Rz" Dariusz Joński. Według rzecznika Sojuszu w Ministerstwie Sprawiedliwości była przygotowywana nowelizacja przepisów łagodząca kary za organizowanie piramid finansowych.
– Być może odbywało się to za plecami ministra Gowina, ale to świadczyłoby o nim tak samo źle, jakby te prace toczyły się za jego wiedzą – mówi Joński.
I dodaje, że sprawa Amber Gold jest efektem deregulacji, którą forsuje prawica, co nie wychodzi obywatelom na zdrowie. – A Gowin chce dalej deregulować, dlatego trzeba go powstrzymać – mówi rzecznik SLD.
Z kolei Janusz Palikot jest zdania, że Gowin sam powinien podać się do dymisji.
– To jest jego kompromitacja. Dziesiątki tysięcy Polaków straciły pieniądze i prawdopodobnie ich już nie odzyskają. Sprawa dotyczy ogromnego politycznego i ekonomicznego przekrętu, a minister Gowin uważa, że nic się nie stało – mówił lider Ruchu Palikota w Polsat News.
Trudno się jednak oprzeć wrażeniu, że partie lewicowe korzystają z okazji, aby zaatakować ministra, który nie odpowiada im z powodu konserwatywnych poglądów.
Czytaj więcej
Czy nabycie samochodu może być tak proste, jak zamówienie sprzętu online? O tym, jak wygląda transformacja tego sektora oraz jak należy odpowiedzie...
Joński bowiem w rozmowie z „Rz" używa argumentu, że minister Gowin bardziej zajmuje się walką o nienarodzonych niż ochroną narodzonych.
Politolog: premier mógłby przerwać grillowanie Gowina, ale milczy
Ruch Palikota zaś po raz pierwszy mówił o dymisji Gowina w kwietniu tego roku, gdy minister sprzeciwił się ratyfikacji konwencji dotyczącej zwalczania przemocy wobec kobiet.
– Z całą pewnością sprawa Amber Gold jest pretekstem dla lewicy, bo przecież ciągnie się?od dawna, a Gowin jest ministrem niespełna rok, więc trudno go o wszystko obwiniać – komentuje politolog Robert Alberski z Uniwersytetu Wrocławskiego.
– Tym bardziej że lewica nic nie mówi o odpowiedzialności Andrzeja Seremeta, prokuratora generalnego, choć?pomorska prokuratura też w tej sprawie zawiniła.
Zdaniem Alberskiego lewicy nie chodzi o odwołanie Gowina, tylko o osłabienie jego pozycji w PO. – I widać, że odbywa się to przy cichej aprobacie lewego skrzydła Platformy, a nawet samego premiera Donalda Tuska, bo już dawno mógłby przerwać ten proces grillowania Gowina, a tymczasem nabrał wody w usta – mówi politolog.
Ministra sprawiedliwości broni prawica. PiS nie tylko nie chce go odwołać, ale wnosi o „uzbrojenie" ministra sprawiedliwości w narzędzie wnoszenia kasacji od wyroków karnych. Solidarna Polska chce go wzmocnić poprzez przywrócenie mu kompetencji prokuratora generalnego.
– Wcale mnie to nie dziwi, bo dla PiS i SP Gowin jest gwarantem, że PO nie skręci za bardzo w lewo – mówi Alberski.