O pomyśle PiS wystawienia byłego polityka Samoobrony jako kandydata na prezydenta donosił w tym tygodniu m.in. Newsweek. Sam zainteresowany zdecydowanie odrzuca jednak te pogłoski.
- W przyszłości, może kiedyś, chciałbym być prezydentem. W tych wyborach jednak nie wystartuję - zadeklarował na antenie TVP Info.
Jednocześnie potwierdził, że zgłosił w partii pomysł, by kandydata PiS wybrać w prawyborach, podobnie jak zrobiła to PO 5 lat temu.
- Ja zgłosiłem pomysł prawyborów. Trzeba skorzystać z świetnego amerykańskiego patentu, aby pokazać bogactwo intelektualne i potencjał, jaki ma PiS. Byłaby to dobra okazja, aby zaprezentować nasz dobry i realistyczny program - powiedział Czarnecki.
Wiceprzewodniczący Parlamentu Europejskiego odniósł się też do kwestii niedzielnych rozmów między Niemcami, Francją, Rosją i Ukrainą dotyczących zawieszenia broni w trwającym konflikcie. Dołączył przy tym do chóru głosów krytykujących polską dyplomację za pasywność w tej sprawie.
- Polska jest jedynym członkiem UE, który graniczy jednocześnie i z Ukrainą, i Rosją. Jesteśmy największym NATO-wskim i unijnym sąsiadem Ukrainy. Nasza obecność tam była konieczna – tłumaczył Czarnecki - Polska ma więcej obaw związanych z sytuacją na Ukrainie niż np. Francja, która jest po prostu dalej. To jest słabość naszego rządu, że nas tam nie było – podkreślił.
Polityk wskazywał też, że jeśli Polska nie będzie dbać o swoje miejsce przy stole, będzie musiała akceptować porozumienia zawarte ponad naszymi głowami.
- Musimy wiedzieć, co w trawie piszczy. Musimy być przy głównym stole. Nic o nas bez nas, a Ukraina nas dotyczy. Ja nie rozumiem linii obrony rządu, który mówi, że nic się nie stało – stwierdził.