Zarząd PO przyznał Zalewskiemu trzecie miejsce na liście do Sejmu z okręgu podwarszawskiego. Dwójkę ma w nim Michał Kamiński, z którym Zalewski nie znosi się jeszcze od czasów, gdy ten krytykował go za wyjście z PiS. Do Senatu startuje zaś Roman Giertych, przyjaciel Kamińskiego, który choć nie mam poparcia PO, to partia nie wystawiła przeciw niemu rywala. Zalewski otwarcie skrytykował taki kształt list.
Mam nadzieję na wzmocnienie Platformy,ale z panami Kaminskim i Giertychem nie odzyskamy zaufania Polaków.
- Jeśli pan Paweł Zalewski, parlamentarzysta bardzo doświadczony, nie tylko polski parlamentarzysta, był także europosłem z rekomendacji PO, obawia się, że pan Giertych w okręgu podwarszawskim ma duże szanse, żeby zdobyć mandat senatorski, to ja nie widzę przeszkód, by wykorzystać zdolności Pawła Zalewskiego, niech się zmierzy z Romanem Giertychem - stwierdziła Kopacz w radiowej Jedynce.
Dodała, że teraz nie jest czas na upublicznianie wewnętrznych sporów. - Dzisiaj to on ma pokazać, że jest najlepszy. I do roboty - stwierdziła Kopacz.
Zalewski przekonywał w Polsat News, że ma powody, by nie zgłaszać się do Senatu. - Jestem politykiem, który lubi codzienną adrenalinę. I taką sytuację, w której rozwiązuje się codzienne problemy. A to jest w Sejmie. Ta prawdziwa polityka jest w Sejmie. Dlatego swoją kandydaturę zgłosiłem do Sejmu – stwierdził.
Po raz kolejny powtórzył krytykę Kamińskiego. - Nie rozumiem, dlaczego znalazł się na listach. Nie potrafi wytłumaczyć, w jaki sposób na jego ręce znalazł się zegarek za 37 tys. zł (...) On stał się twarzą Platformy. Jest głównym spin doktorem, PR-owcem Platformy, i w tej roli się nie spełnia. Nie sprawdza się. Jego propozycje spychają partię w stronę jałowego PR-u. Takiej propagandy, która nie jest wiarygodna i nie wnosi niczego - mówił Zalewski.
Jego zdaniem czas na dyskusję wewnętrzną jest do momentu zatwierdzenia list. Przypomniał, że musi to zrobić jeszcze Rada Krajowa.