Z projektu budżetu na 2020 r. wynika, że łącznie dochody państwa mają wynieść 429,5 mld zł. Dochody z VAT mają wynieść 200,2 mld zł, czyli o ponad 20 mld zł więcej niż w plan na 2019 r. Dochody z CIT mają wzrosnąć do 41,8 mld zł z 34,6 mld zł w tym roku. – Nasz budżet przestał być bankomatem dla przestępców podatkowych, ale ta walka się jeszcze nie skończyła - mówił premier przedstawiając projekt budżetu.

Wydatki w 2020 r. także mają wynieść 429,5 mld zł. Morawiecki podkreślał, że po stronie wydatkowej zachowane są wszystkie zapowiedziane programy w ramach polityki społecznej. Budżet obejmuje więc finansowanie programu Rodzina 500+ na każde dziecko, specjalnych dodatków dla osób niepełnosprawnych w wysokości 500 zł, program "Dobry start", obniżenie podatku PIT.

Politycy opozycji i krytyczni wobec rządu ekonomiści zwracali jednak uwagę, że w rzeczywistości budżet bez deficytu jest możliwy wyłącznie dzięki jednorazowym wpływom wynikającym z likwidacji OFE. Polacy, którzy zdecydują się przenieść pieniądze z likwidowanych OFE na Indywidualne Konta Emerytalne, będą musieli 15 proc. zgromadzonych środków przekazać jako tzw. opłatę przekształceniową. W ciągu dwóch lat budżet zarobi na tym 20 mld złotych.

Uczestników sondażu SW Research dla rp.pl zapytaliśmy dzięki czemu - ich zdaniem - udało się osiągnąć równowagę budżetową.

Najwięcej, bo 50 proc. respondentów wskazało, że budżet bez deficytu jest możliwy dzięki ukryciu deficytu. 19,3 proc. uważa, że budżet bez deficytu jest zasługą działań rządu a 13 proc. - że jest zasługą dobrej koniunktury gospodarczej. 17,7 proc. respondentów nie ma zdania w tej kwestii.

- Częściej opinię, że budżet bez deficytu to kwestia ukrycia deficytu prezentują kobiety (54%), osoby powyżej 50 lat (57%), ankietowani o wykształceniu wyższym (54%). Tego zdania są też częściej osoby o dochodzie netto od 3001 do 5000 zł (58%) oraz badani z miast od 200 do 499 tys. mieszkańców (61%) - komentuje wyniki badania Piotr Zimolzak z SW Research.