Agenci teraz będą chronić przewodniczącego Rady Europejskiej tylko podczas jego wizyt w Polsce.
Jak informuje trójmiejska „Gazeta Wyborcza", BOR nie będzie już dłużej prowadzić monitoringu i ochraniać mieszkania Donalda Tuska w Sopocie.
Sąsiedzi z okolicznych mieszkań w rozmowie z dziennikarzami przyznają, że rozmieszczone na pobliskim placu zabaw kamery monitoringu zostały już zdemontowane przez BOR.
Funkcjonariusze rozpoczęli też likwidację placówki operacyjnej w mieszkaniu po przeciwnej stronie ulicy w Sopocie, gdzie mieszka rodzina Donalda Tuska. Wcześniej z tego lokalu BOR mógł prowadzić obserwację.
Rzecznik BOR nie chce komentować szczegółów tej sprawy. Biuro informuje jedynie, że wykonuje polecenia MSWiA, któremu podlega.
- Formy ochrony i działania Biura Ochrony Rządu mają charakter niejawny. Mogę powiedzieć jedynie tyle, że BOR z własnej inicjatywy nie podejmuje tego typu decyzji, jest tylko ich wykonawcą – tłumaczył „Wyborczej" ppłk Dariusz Aleksandrowicz, rzecznik prasowy BOR.
Sprawę za to komentuje Jacek Karnowski, prezydent Sopotu: - Jestem przekonany, że była to decyzja konsultowana politycznie, która jest zresztą niemądra, mściwa i małostkowa – mówi Karnowski w rozmowie z dziennikiem.