Według nieoficjalnych jeszcze wyników Austriacka Partia Ludowa (OeVP) zyskała ponad 37 proc. głosów.
Komentatorzy zauważają, że mimo skandalu, z powodu którego rozpadła się koalicja OeVP i Austriackiej Partia Wolności (FPOe), partia Kurza zaliczyła duży wzrost poparcia - w poprzednich wyborach, w 2017 roku, zyskała 31,5 pkt. proc.
Drugie miejsce zajmuje Socjaldemokratyczna Partia Austrii (SPOe), której wynik 22,5 proc. jest najgorszym w historii. W 2017 roku partia zyskała 26,9 pkt. proc.
Ostatnie miejsce na podium dla Austriackiej Partia Wolności (FPOe) - byłego koalicjanta Kurza. Z poparcia w wysokości 26 pkt. proc. dwa lata temu FPOe spadła o 10 pkt proc. W tych wyborach głosowało na nią 16,7 proc. wyborców.
W austriackim parlamencie znajdą się też Zieloni z ich rekordowym jak dotąd poparciem - 13 pkt. proc. W 2017 nie przekroczyli progu wyborczego. Ostatnim ugrupowaniem, które umieści swoich przedstawicieli w parlamencie jest liberalna partia Neos - głos na nią oddało 7,8 proc. głosujących.
W wyborach głosowało 6,4 mln osób.
Po oddaniu głosu 33-letni Sebastian Kurz powiedział dziennikarzom, że celem wyborczym jego partii jest to, aby w parlamencie nie miała przeciwko sobie większości.
Wynik wyborów wskazuje jednak, że kurz znów będzie musiał szukać koalicjanta.
Koalicyjny rząd Austriackiej Partia Ludowa (OeVP) i Austriackiej Partia Wolności (FPOe) upadł, gdy media ujawniły nagranie ze spotkania wicekanclerza Heinza-Christiana Strachego, jednocześnie szefa FPOe, na Ibizie z kobietą, przedstawiającą się jako Rosjanka powiązana z jednym z rosyjskich oligarchów.