Rzeczpospolita: Jak zakończyć sejmowy spór?
Marek Borowski: Rozwiązanie powinni zaproponować ci, którzy spór wywołali. A wywołał go marszałek Sejmu Marek Kuchciński. Odpowiedzialność ponosi PiS.
Kuchciński był nieobecny podczas rozmów.
Cały czas jest nieobecny. Nie podjął żadnych działań, żeby załagodzić konflikt. Nie wiem, czy to stan nerwowy, czy też został odsunięty od rozmów. Nie jest to sytuacja normalna.
PiS organizuje spotkania po to, żeby zakończyć spór.
Szkoda, że PiS nie organizował ich w następnych dniach po incydencie. Wtedy była największa szansa, żeby spór zakończyć.
A dzisiaj?
Najlepszym rozwiązaniem byłaby wspólna uchwała Sejmu, która upoważnia marszałka Sejmu do ponownego przegłosowania poprawek i budżetu.
Ten wariant nie wchodzi w grę.
Opozycja ma dwa inne, oba muszą zmierzać do zakończenia protestu. Jeśli będzie trwał zbyt długo, będzie ona tylko tracić. PiS naruszył prawo, źle przeprowadzając debatę w Sali Kolumnowej, i był na straconej pozycji w opinii publicznej. Przeciągający się protest, wraz z różnymi śmiesznymi dodatkami, odebrał przewagę opozycji.
Jak więc zakończyć protest?
Wszystkie poprawki, w uzgodnionym trybie, powinny być procedowane w Senacie, a nie tylko poprawki opozycji. Pamiętajmy, że na posiedzeniu w Sali Kolumnowej przyjęto też inne ustawy, nie tylko budżetową.
A drugi wariant?
Nie rozmawia się na temat ewentualnych poprawek, protest się kończy, wydaje się oświadczenie mówiące, że budżet został przyjęty z pominięciem zasadniczych punktów regulaminu, w związku z czym opozycja uważa budżet za niemający podstaw prawnych. Być może zechce go zaskarżyć do Trybunału Konstytucyjnego, choć to jest gest symboliczny. W oświadczeniu powinna być informacja, że osoby bezpośrednio odpowiedzialne za taki tryb działania poniosą w przyszłości konsekwencje. Nie wiadomo kiedy, ale poniosą. Kończy się w ten sposób protest i kończy się sprawa.