Budka ocenił, że deklaracja prezydenta Dudy to "wołanie polityczne". - Jak na razie ze strony prezydenta nie padła żadna konkretna propozycja. Poczekajmy, może ma coś w zanadrzu - dodał.
Jednocześnie polityk PO zarzucił prezydentowi, że ten powinien był "uwzględnić głos suwerena wcześniej". Wypomniał głowie państwa "zaprzysięganie pseudosędziów TK pod osłoną nocy", a także brak sprzeciwu wobec "niekonstytucyjnych ustaw, które znajdują się w parlamencie" (prawdopodobnie chodziło o ustawy dotyczące zmian w sądownictwie - red.). - W tej sprawie głosu prezydenta nie słychać - dodał.
- Jesteśmy otwarci na debatę (ws. konstytucji), ale najważniejsze, by była to debata, która nie będzie miała cech populizmu czy demagogii. Na razie to co głosi PiS to przykład skrajnego populizmu i demagogii - podsumował Budka.
Polityk PO zwrócił też uwagę, że data referendum wskazana przez prezydenta Dudę - rok 2018 - nie jest przypadkowa. - Kaczyński marzył, by w 2018 roku przyjąć nową konstytucję - wspominał. Zaznaczył przy tym, że wobec faktu, iż PiS nie ma większości konstytucyjnej, zmiana taka jest mało prawdopodobna.