Wczoraj wieczorem przyleciał do Warszawy prezydent Stanów Zjednoczonych Donald Trump, który dziś na Pl. Krasińskich wygłosi przemówienie. Oglądał poseł wczorajszy przylot, powitanie? - Niezbyt euforycznie zareagowałem na te obrazki, bo miałem okazję oglądać już kilka razy wizyty prezydentów Stanów Zjednoczonych - powiedział Paszyk.
- Ostrożnie z tą euforią. Jak słyszę członków obozu władzy to uważam, że to przegrzewanie atmosfery - oceniał poseł PSL. - Ta recepta biblijna się dziś kłania: po owocach ich poznacie - dodał.
Paszyk mówił, że nie można przesadzać z sojuszem ze Stanami Zjednoczonymi, bo ich prezydent będzie też rozmawiał z innymi ważnymi państwami. - Donald Trump w końcu będzie musiał się spotkać też z Putinem i władcą Chin - powiedział poseł PSL.
- Dla Polski Stany Zjednoczone były zawsze gwarantem bezpieczeństwa i pokoju, ale mam obawy, czy nie będziemy grać w scenariuszu dzielenia Europy przez Trumpa - zauważał Paszyk. Dodał, że chodzi o dzielenie Unii Europejskiej na jej starych członków i nowych. - Nie możemy się odwracać plecami do Niemców czy Francji - dodał poseł ludowców.
- Budowanie sojuszu ze Stanami Zjednoczonymi - tak, ale też ostrożność - apelował Paszyk. - Aby nie zaprzepaścić tych sojuszy budowanych latami - dodał.
Co może powiedzieć Donald Trump o godz. 13 na Pl. Krasińskich? - Przede wszystkim, tu nie będę oryginalny, art. 5 traktatu waszyngtońskiego. Liczę, że będzie powtórzona ta zasada: jeden za wszystkich, wszyscy za jednego. Druga sprawa to bezpieczeństwo energetyczne - uniezależnienie się od gazu z Rosji - mówił Paszyk.
Niektóre środowiska chciałyby, aby Trump upomniał Polskę w sprawie praworządności i konstytucji. - Myślę, że to nie to miejsce i nie ten czas - mówił Paszyk.