Korespondencja z Brukseli
Na wniosek Komisji ministrowie państw UE debatowali w poniedziałek o praworządności w Polsce. Głos zabrały wszystkie kraje, poza Estonią, która jako aktualna prezydencja UE zachowuje neutralność i nie przedstawia swojego punktu widzenia. Według nieoficjalnych informacji od dyplomatów obecnych na tym spotkaniu 25 państw UE popierało prawo KE do zajmowania się praworządnością w Polsce, uznało, że to zasada kluczowa dla funkcjonowania Unii, i zachęcało do dialogu.
– Najostrzejsze w tonie były wypowiedzi Holandii i Szwecji – relacjonuje jeden z naszych rozmówców.
Rozmowa głuchych?
Tylko Węgry sprzeciwiały się wytykaniu Polski, choć nie kwestionowały prawa KE do zajmowania się problemem praworządności w państwach członkowskich. Ale tego nie kwestionował już nawet polski minister Konrad Szymański, choć w przeszłości Polska podnosiła, że mechanizm ochrony praworządności jest procedurą pozatraktatową.
Taka dyskusja odbyła się już po raz drugi. Po raz pierwszy doszło do niej w maju, ale od tego czasu postępu nie ma.
– Przypomina to rozmowę głuchych – podsumował Bert Koenders, holenderski minister spraw zagranicznych.
W maju głos zabrały 22 państwa, a KE wprost poparło 17. Teraz wypowiedziało się 25, nie licząc Polski, i wszystkie poza Węgrami wspierały Komisję. Minister Szymański dowodził zresztą, że nawet Polska nie ma problemu z tonem dyskusji.
– Wszystkie państwa, w tym Polska, są przywiązane do zasady praworządności. I uznają potrzebę prowadzenia dialogu – powiedział po spotkaniu. Tyle że Polska inaczej interpretuje praworządność niż Komisja Europejska.
Ustawy pod lupą Komisji Weneckiej
Spotkanie w poniedziałek był szansą na dyskusję, ale nie na podejmowanie decyzji. Na nie jeszcze za wcześnie, bo w tym samym czasie, gdy w Brukseli ministrowie rozpoczynali punkt spotkania dotyczący w Polski, w Warszawie prezydent Andrzej Duda przedstawiał swoje projekty ustaw dotyczących Sądu Najwyższego i Krajowej Rady Sądownictwa.
– Dogłębnie je przeanalizujemy i przedstawimy naszą ocenę – powiedział komisarz Frans Timmermans.
Zaproponował też, że oba projekty zostały wysłane do oceny przez Komisję Wenecką, czyli niezależne ciało działające przy Radzie Europy. Rząd już raz skorzystał z takiej możliwości, wysyłając półtora roku temu do oceny projekt ustawy o Trybunale Konstytucyjnym. Wtedy Komisja Wenecka była krytyczna, a jej argumenty uwzględniła w swoich rekomendacjach Komisja Europejska. Polska jednak ich nie przyjęła.
Groźba sankcji
Przypomnijmy, że wcześniej KE utrzymywała, iż natychmiast zaproponuje zastosowanie wobec Polski artykułu 7 unijnego traktatu, jeśli tylko nowa ustawa doprowadzi do wcześniejszego wygaszania mandatów sędziów. Czy tak potraktuje pomysł ograniczenia ich mandatów poprzez skrócenie wieku emerytalnego, to się dopiero okaże.
W poniedziałek panował raczej nastrój wyczekiwania i ani Timmermans, ani żaden z ministrów nie wspomniał o użyciu artykułu 7, czyli postawieniu tematu praworządności w Polsce na Radzie Europejskiej, co mogłoby prowadzić do napiętnowania naszego kraju i otwarcia drogi do zastosowania sankcji.
– Nie dyskutowaliśmy o tym dzisiaj. Ale ten instrument pozostaje w naszym arsenale dostępnych środków i możemy się do niego odwołać w przyszłości, może nawet w tym roku – powiedział Timmermans.