Nowy, najbardziej prawdopodobny termin wyborów samorządowych to 4 lub 18 listopada – wynika z ustaleń „Rzeczpospolitej".

Temat pojawił się na spotkaniu posłów PiS z Jarosławem Kaczyńskim, które odbyło się w tym tygodniu. Jak wynika z naszych rozmów, prezes PiS miał zapowiedzieć, że wybory – które teraz przypadają 11 listopada 2018 roku – odbędą się z niewielką korektą daty, tydzień wcześniej lub później. – Prezes Kaczyński stwierdził, że 100-lecie niepodległości nie może dzielić Polaków – mówi nam polityk uczestniczący w spotkaniu.

To oznacza konieczność nowelizacji kodeksu wyborczego. Bo zgodnie z obecnym stanem prawnym wybory muszą zostać zorganizowane 11 listopada. O swoich zastrzeżeniach dotyczących łączenia tych wydarzeń informowała już wcześniej Państwowa Komisja Wyborcza.

Dwa elementy planu

Zgodnie z naszymi informacjami PiS przygotowuje dwuelementowy plan zmian w ordynacji. Pierwszy etap to m.in. wspominana modyfikacja kodeksu wyborczego umożliwiająca wyznaczenie innego niż 11 listopada terminu wyborów. PiS chce też przeprowadzić inne, mniej kontrowersyjne zmiany, takie jak wprowadzenie dwóch komisji wyborczych (jedna przeprowadza wybory, druga liczy głosy). O tym mówił już prezes PiS na kongresie w Przysusze 1 lipca. Drugi etap uzależniony jest od przebiegu prac nad zmianami w sądownictwie. – Jeżeli uda nam się w stosunkowo krótkim czasie przeprowadzić reformę sądownictwa, to wtedy możliwa będzie dyskusja o jakichś głębszych zmianach w ordynacji. Jeżeli nie, to one się ograniczą do tych elementów usprawniających sam przebieg wyborów, w takim kształcie ordynacji, jaki jest obecnie – przyznał oficjalnie we wtorek wicemarszałek Sejmu i szef Klubu PiS Ryszard Terlecki. Te „głębsze zmiany" oznaczają np. likwidację JOW w małych gminach, co też zapowiadał w Przysusze prezes Kaczyński. Opozycja cały czas podgrzewa atmosferę sugestiami, że PiS będzie chciał jeszcze większych zmian, takich jak np. zakaz startu kandydatów bezpartyjnych czy zmiana granic i liczby mandatów w okręgach.

Co z referendum?

Powiązanym z ordynacją problemem jest referendum, które proponuje prezydent Duda na 11 listopada 2018 roku. Już kilka miesięcy temu doradcy prezydenta sugerowali, że zmiana terminu wyborów, by nie kolidowały z referendum, nie jest wykluczona. – Prezydent się nie upiera, by wybory były razem z referendum – powiedział w czerwcu wiceszef kancelarii, minister Paweł Mucha. Jednak rozdzielenie dat powoduje ryzyko dużo niższej frekwencji 11 listopada. Dlatego nasi rozmówcy z Pałacu przyznają, że w takiej sytuacji dobrym pomysłem byłoby zorganizowanie dwudniowego referendum, w sobotę 10 i niedzielę 11 listopada. – Interesujący pomysł – tak w czwartkowej wypowiedzi dla PAP ideę skomentował marszałek Senatu Stanisław Karczewski. Przyznał jednocześnie, że „gorąco popiera" przesunięcie terminu wyborów samorządowych z 11 listopada na inną datę. Karczewski zaznaczył też, że przesunięcie o np. miesiąc wywołałby niechętne reakcje samorządowców. To jeden z elementów, które PiS bierze w pod uwagę w swojej kalkulacji.

Zastrzeżenia PKW

Państwowa Komisja Wyborcza już w maju ogłosiła, że łączenie rocznicy 100-lecia odzyskania niepodległości i wyborów – ze względu m.in. na możliwości naruszenia ciszy wyborczej – nie jest dobrym pomysłem. Projekt modyfikacji kodeksu wyborczego złożyła już Nowoczesna. – PiS nie musi składać nowego projektu, wystarczy, że uruchomi prace nad naszym zamrożonym przez Kuchcińskiego projektem – mówi nam poseł Marek Sowa.

Autopromocja
LOGISTYKA.RP.PL

Branża, która napędza polską gospodarkę

CZYTAJ WIĘCEJ

Kiedy PiS przystąpi do wprowadzania zmian? Priorytetem jest reforma sądownictwa, co zdaniem naszych rozmówców oznacza, że temat może się pojawić w Sejmie dopiero w listopadzie.