- Koreańczycy z Północy nie przejmują się państwową propagandą, ale coraz częściej oglądają sprowadzane nielegalnie z Korei Południowej filmy - twierdzi Thae Yong-ho.

Thae Yong-ho to jeden z najwyższych rangą uciekinierów z Korei Północnej. Do USA przyjechał po raz pierwszy od momentu poproszenia o azyl w Wielkiej Brytanii.

Występując przed Kongresem Koreańczyk stwierdził, że można "edukować Koreańczyków z Północy i skłaniać do sprzeciwiania się władzy przez rozpowszechnianie na Północy przekazów pochodzących spoza Korei Północnej.

Wezwał też władze USA, by ich przedstawiciel przynajmniej raz spotkał się z Kim Dzong Unem, by zrozumieć jego sposób myślenia i przekonać go, że rozwój północnokoreańskiego programu atomowego zagraża jego krajowi całkowitym zniszczeniem.

Dodał, że należy się upewnić czy wszystkie niewojskowe możliwości rozwiązania kryzysu zostały wykorzystane zanim sięgnie się po opcję militarną.

Według uciekiniera z Korei Północnej materiały pochodzące z zagranicy przenoszone są m.in. na mikrokartach pamięci SD, które łatwo przemycić do kraju. Młodzi Koreańczycy mają nazywać je "nosowymi kartami" (nose cards) ponieważ można przemycać je nawet w dziurce od nosa.

Jak mówił Thae Yong-ho napływ informacji z zewnątrz zwiększa prawdopodobieństwo wybuchu w Korei Północnej powstania przeciwko rządom dynastii Kimów, ponieważ ludzie wiedzą coraz więcej o tym, jak w rzeczywistości ich standard życia różni się od tego w krajach Zachodu.

- USA wydaje miliardy dolarów na uporanie się z zagrożeniem wojskowym, a ile USA wydaje na działalność informacyjną w Korei Północnej? Niestety, może to być mały ułamek (tej kwoty) - stwierdził Thae Yong-ho.