Zdaniem gości a "Porannej rozmowy" RMF FM, powołanie Mateusza Morawieckiego na stanowisko premiera ma na celu ocieplenie stosunków między Warszawą a Brukselą w związku z przyszłym unijnym budżetem.
- Pieniądze, które Polska może - ale nie musi - uzyskać, są kluczem do ewentualnego drugiego wyborczego sukcesu PiS - uważa Miller.
Były szef SLD stwierdził, że Morawiecki, "przystojny mężczyzna w dobrze skrojonym garniturze", został wybrany przez prezesa na to stanowisko dlatego, że ma łatwość poruszania się po unijnych salonach.
- I tak jak przekonał Jarosława Kaczyńskiego, że za pomocą slajdów można uzdrowić gospodarkę, pewnie teraz tak go oczarował, że wystarczy, że pojedzie do kilku brukselskich gabinetów i sytuacja się zmieni - mówił Miller, dodając jednak, że wątpi w powodzenie tych planów.
Polityk uważa bowiem, że wprowadzanych w Polsce reform, które łamią unijne prawo i budzą sprzeciw Brukseli Mateusz Morawiecki nie cofnie. Zmiana na stanowisku premiera oznacza więc tylko zmianę polityka, a nie polityki.
Miller stwierdził, że w związku z planowanym na dziś zaprzysiężeniem rządu Morawieckiego fascynuje go moment, w którym prezydent Andrzej Duda wręczy Antoniemu Macierewiczowi nominację na szefa MON.
- Jeżeli do tego dojdzie - bo może nie dojdzie - to będzie oznaczało definitywne zakończenie możliwości wpływu prezydenta na wojsko. Można powiedzieć, że w tym momencie powinna wyjść pani Szczepkowska i powiedzieć: dzisiaj 12 grudnia 2017 roku w Polsce skończyło się zwierzchnictwo prezydenta nad wojskiem - mówił Miller.
Polityk dodał, że nie spodziewa się zmian po rządzie Morawieckiego, bo według niego "punkt dyspozycji pozostaje w tym samym gabinecie na Nowogrodzkiej".
Leszek Miller jest również sceptyczny, jeśli chodzi o stworzenie wspólnych list wyborczych przez opozycję. Jego zdaniem różnice programowe i ambicje poszczególnych partii są tak różne, że ich porozumienie w tej sprawie to "marzenia, bajki i baśnie".
Według gościa Roberta Mazurka Donald Tusk ma duże szanse na wygranie wyborów prezydenckich w 2020 roku. Kwestią zasadniczą jednak jest, czy zdecyduje się kandydować.