Cimoszewicz był gościem "Faktów po Faktach" w TVN24.
Dziś Komisja Europejska zdecydowała o wdrożeniu wobec Polski postępowania z artykułu 7.1 traktatu unijnego, co oznacza, że sytuację w Polsce uznała za zagrażającą praworządności.
Kilka godzin po ogłoszeniu decyzji KE prezydent Andrzej Duda w oświadczeniu poinformował o tym, że zdecydował się podpisać ustawy o KRS i SN, które zawetował w lipcu, a które, według niego, po naniesionych poprawkach spełniają żądane przez niego kryteria.
O zawetowanie poprawionych ustaw apelowało do prezydenta środowisko sędziów, amerykańskie stowarzyszenie prawników ABA oraz naukowcy z wydziałów prawa polskich uniwersytetów, w tym z macierzystej uczelni Andrzeja Dudy, Uniwersytetu Jagiellońskiego.
Zdaniem Cimoszewicza decyzja prezydenta była swoistą odpowiedzią na stanowisko Brukseli - butną, demonstrującą niechęć do jakiegokolwiek dialogu.
- To jest zapowiedź pogarszania się relacji - powiedział gość programu.
Wypowiedzi członków partii rządzącej, w tym europosła PiS Ryszarda Czarneckiego, który stwierdził, że polskie władze z uśmiechem patrzą na tę wrzawę oraz że Polsce "nikt nic nie zrobi", Cimoszewicz skomentował jako aroganckie i kpiące.
- Dzisiaj pomyślałem sobie - przepraszam, że posłużę się takim przykładem - że wszedł cham w zabłoconych gumofilcach do salonu, wypróżnił się i rechocząc mówi: nic mi nie zrobicie - mówił Cimoszewicz. - To jest coś strasznego, co się dzieje z naszym krajem. To jest upodlenie Polski na oczach Europy i sporej części świata. To oznacza niszczenie wizerunku Polski jako państwa praworządnego, demokratycznego, przodującego w przemianach, będącego wzorem. Stajemy się państwem, które niedługo będzie zasługiwało na pogardę - mówił Włodzimierz Cimoszewicz.