Zapowiedzi podatkowych zmian do tzw. Polskiego Ładu ogłoszone przez rząd spotkały się z umiarkowanie odbiorem. A są wśród nich również rozwiązania, które wywołały niepokój. Jednym z najbardziej kontrowersyjnych jest likwidacja tzw. ulgi na zabytki.

Czytaj więcej

Korzystne zmiany w podatkach dla niektórych są niesprawiedliwe

Dziecko z kąpielą

Likwidacja raczkującego zaledwie odliczenia to krok w złą stronę, o czym przekonani są wszyscy.

– Wprowadzenie preferencji podatkowej dla osób, które inwestują w zabytkowe nieruchomości, to był wspaniały pomysł, wpisujący się w konstytucyjną ideę ochrony dziedzictwa narodowego. A jej zapowiadana likwidacja niespełna rok po wejściu w życieto co najmniej nieporozumienie – mówi właściciel ruin średniowiecznego zamku na Górnym Śląsku, który chce pozostać anonimowy.

Zwraca uwagę, że nieruchomości zabytkowych w Polsce jest kilkadziesiąt tysięcy. Można albo pozwolić im umrzeć, albo zrobić wszystko, żeby je ochronić.

– Inwestycje w zabytki wymagają bardzo dużych nakładów finansowych i ulga była realnym wsparciem – podkreśla inwestor.

Zwłaszcza że oszczędności, jakie daje, i tak w większości zostałyby zainwestowane w dalszą renowację.

– Wprowadzenie ulgi na zabytki było bardzo dobrym pomysłem, postulowanym od lat. Rozwiązania podatkowe, których celem jest wspieranie ochrony zabytków, funkcjonują w wielu krajach. Są też rekomendowane przez różne środowiska krajowe i międzynarodowe, chociażby przez UNESCO – podkreśla prof. Katarzyna Zalasińska dyrektor Narodowego Instytutu Dziedzictwa.

A preferencja podatkowa to wsparcie, które ma szansę trafić do szerokiego grona.

– Oczywiście w zabytki inwestują firmy czy samorządy, ale po raz pierwszy państwo wprowadziło prawdziwą zachętę dla prywatnych osób, którym leży na sercu dobro naszego dziedzictwa narodowego. Tym bardziej że ponad połowa właścicieli zabytkowych nieruchomości to właśnie osoby prywatne – zauważa prof. Katarzyna Zalasińska.

O tym, że rząd powinien wycofać się z likwidacji ulgi, przekonany jest również Tomasz Korzeniowski prezes gdańskiego oddziału Towarzystwa Opieki nad Zabytkami.

– Ulga podatkowa mogła być najważniejszym z kół ratunkowych dla zabytkowych nieruchomości w Polsce. Wykorzystuje bowiem potencjał samego społeczeństwa, zachęcając osoby majętne do angażowania się w ochronę naszego dziedzictwa – podkreśla Tomasz Korzeniowski.

Ekspert zwraca uwagę, że znakomita większość polskich zabytków nieruchomych jest w opłakanym stanie, wymaga ogromnych nakładów finansowych, a środki przeznaczane na ten cel przez państwo to kropla w morzu potrzeb.

– W Polsce mamy ok. 80 tys. nieruchomości wpisanych do rejestru zabytków, z czego co najmniej jedna trzecia wymaga natychmiastowych działań ratunkowych. Potwierdza to raport Narodowego Instytutu Dziedzictwa, który wskazuje, że ponad dwie trzecie zabytków nieruchomych wymaga różnego rodzaju prac remontowych, w tym kompleksowych i pilnych – wyjaśnia Tomasz Korzeniowski.

Likwidacja ulgi nie wzbudza entuzjazmu również wśród doradców podatkowych.

Konrad Piłat, doradca podatkowy w kancelarii KNDP, zwraca uwagę, że aby ocenić skutki jakiegoś rozwiązania podatkowego, potrzebne jest kilka lat.

– Nie rozumiem, dlaczego rząd chce po kilku miesiącach likwidować odliczenie, które było tak chwalone przy jego wprowadzaniu – mówi Konrad Piłat.

Poważne wątpliwości Dariusza Malinowskiego, doradcy podatkowego, partnera w KPMG, dodatkowo dodatkowo wzbudza konstytucyjność tego rozwiązania.

Czytaj więcej

Największa ulga w Polskim Ładzie dla tych, co kupują pałace lub dwory

Prawa nabyte

– Rząd co prawda zapewnia, że prawa nabyte podatników będą chronione, ale projekt zakłada, że odliczyć będzie można tylko wydatki poniesione do końca 2022 r. To zupełne nieporozumienie. Inwestycje w zabytkowe nieruchomości są długofalowe i wymagają sporych nakładów. Dlatego nawet jeśli rząd zlikwiduje odliczenie, to prawa nabyte powinny obejmować wydatki poniesione do końca inwestycji – uważa Dariusz Malinowski.

Konrad Piłat zwraca uwagę, że zabytki podlegają bardzo restrykcyjnym regulacjom i nadzorowi konserwatorskiemu, dlatego ryzyko ewentualnych nadużyć ocenia jako znikome.

– Ulgi podatkowe są stosowane w wielu obszarach życia społecznego, a nadużycia i błędy się zdarzają i powinny być po prostu eliminowane. Nikt jednak nie postuluje, żeby z tego powodu je likwidować. Zwłaszcza że aparat skarbowy ma wiele instrumentów do kontrolowania podatników i zapobiegania nadużywaniu odliczeń podatkowych – przekonuje prof. Katarzyna Zalasińska.

Czytaj więcej

Tomasz Pietryga: Na ratunek zabytkom, nie tabloidom