Całując po wygranym finale Ligi Mistrzów okazały puchar, być może pomyślał o tamtym dniu, w którym dostawał wypowiedzenie z Paris Saint-Germain. Może przypomniały mu się też inne trudne momenty, z którymi musiał się zmierzyć, by znaleźć się tego wieczoru w Porto.
To, gdy jako nastoletni obrońca nie dostał się do pierwszej drużyny Augsburga, kiedy w wieku 24 lat doznał poważnej kontuzji kolana i musiał przestać grać w piłkę, wreszcie, gdy studiując zarządzanie biznesem, zarabiał na życie w barze jako kelner.