Reklama

Piotr Zaremba: Dworskie intrygi w pseudomonarchii PiS

To, co oglądamy w finale szamotaniny o termin wyborów, przebija wszystko, co widzieliśmy do tej pory. Wyłaniał się z tego i wylewał na zewnątrz obraz chaosu.Groźne pozy pokrywały kompletne zamieszanie. Władza chętnie operująca retoryką „destabilizacji państwa", tak mocno kojarzącą się z PRL-em, łatwo z groźnej staje się zabawną.
Jarosław Kaczyński gotów był forsować najtwardszą drogę do szybkich wyborów, bo nie był pewny ani za

Jarosław Kaczyński gotów był forsować najtwardszą drogę do szybkich wyborów, bo nie był pewny ani zachowania samorządów, ani liczby głosów, którymi dysponuje w Sejmie Jarosław Gowin

Foto: Reporter

Jarosław Kaczyński od dawna wysławiał moc politycznej woli. Miała łamać opory, omijać rafy zbyt powolnych procedur, przełamywać bariery najrozmaitszych imposybilizmów. Determinacja wąskiego centrum dowodzenia powinna mieć według jego założeń większą wagę niż mądrość ciał zbiorowych czy sądów.

W poprzednim tygodniu cała polityczna Polska była zmuszona wsłuchiwać się w każdy oddech gospodarza tego jednego gabinetu na Nowogrodzkiej. Wersje rozwiązania kryzysu z wyborami nie do przeprowadzenia zmieniały się z godziny na godzinę. Ostatecznie elekcję prezydenta przełożono. Należało to zrobić, ale operację przeprowadzono „bez żadnego trybu". W normalnym czasie mogłoby to być właściwie podstawą oskarżeń prowadzących (pytanie kogo) do Trybunału Stanu. A można było przecież rozwiązać to inaczej (stan klęski żywiołowej).

Pozostało jeszcze 95% artykułu

Zabookuj najlepsze treści na wakacje!

Skorzystaj z promocji wakacyjnej i zyskaj dodatkowe drukowane magazyny: Nauka i Historia.

Twoje rzetelne i obiektywne źródło najważniejszych informacji z Polski i ze świata.

Promocja dotyczy subskrypcji RP.PL na rok.

Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama