Robert Mazurek: Muszę zacząć od tego pytania.
Andrzej Żuławski: Czy jeszcze nie siedzę w więzieniu? Nie.
Sąd kazał ci przeprosić Weronikę Rosati za zniesławienie w książce „Nocnik".
I jeszcze zapłacić 100 tysięcy złotych, ale za to książkę można sprzedawać. Obie strony wniosły apelację od wyroku.
Wy chcecie uniewinnienia, a oni?
Rosati, zdaje się, chce jeszcze więcej pieniędzy. I to jest kuriozalny wyrok, bo trzeba wpłacić kolosalną sumę ludziom bogatym, ale za to książka wróci na rynek.
Nie przyjmujesz do wiadomości, że Weronika Rosati poczuła się obrażona wulgaryzmami o „szmacie, w którą spuszczają się hollywoodzkie ch..." i „ssaniu ch... zaległych"?
Nie rozumiałem i nie rozumiem: dlaczego panna Rosati chce się poczuć znieważona literacką fikcją? Przecież to ona rozpętała burzę wokół książki, bo bardzo chciała się w niej rozpoznać i bardzo chce, by ludzie czytający „Nocnik" widzieli ją w Esterce.
Jaki miałaby w tym interes?
A czego żąda w pozwie?
Przeprosin i odszkodowania. Nie sądzisz chyba, że chodzi jej o pieniądze?
Ta rodzina bardzo lubi pieniądze.
Tu w sobotę można kupić elektroniczne wydanie „Rzeczpospolitej" z Plusem Minusem
Można też zaprenumerować weekendowe wydanie „Rzeczpospolitej" z Plusem Minusem
Więcej o tym, co w Plusie Minusie, na Facebooku